
Pewnego razu przyszła do domu mała Madzia i mówi: „Wszystko umiałam, a pani dała mi czwórkę”. Wówczas Mama odpowiedziała jej: „Nie martw się, nie uczysz się dla pani, ale dla siebie i swojej przyszłości. Ważne jest, abyś potrafiła rozwiązywać zadania. Głowa do góry. Nie załamuj się! Przecież żadna chmura na niebie nie jest tak czarna, aby nie przeświecał przez nią jakiś rąbek nieba”.
Innym razem przyszła do mnie studentka, zrezygnowana i zapłakana. Tyle włożyła wysiłku w przygotowanie się do egzaminu, a mimo to nie zdała go. „Co mam zrobić, mogę przecież nie skończyć studiów?!”. Wówczas odpowiedziałem jej: „Anno, teraz pójdziesz do domu, wskoczysz do łóżka i dobrze się wyśpisz. Jutro natomiast będziesz się uczyć w ciszy i skupieniu. Pójdziesz do Profesora, umówisz się jeszcze raz i zobaczysz, że zdasz. Niejeden student oblał egzamin, a później go poprawił. Podobnie będzie u Ciebie. Nie zadręczaj się jednak. Odpocznij, a w wyznaczonym czasie dasz sobie radę”. I rzeczywiście, Anna poradziła sobie z egzaminem.
Karol Wojtyła miał o wiele większe cierpienia i doświadczenia. Kiedy miał 9 lat, zmarła mu Mama, a kiedy miał 21 lat, zmarł jego Tata. Nie jest łatwo żyć i uczyć się, gdy braknie nam Rodziców. Nie jest także łatwo przygotowywać się do dorosłego życia bez Rodziców. A mimo to – wychowując się pod okiem krewnych – poradził sobie ze wszystkimi trudnościami. W ciężkich chwilach modlił się do Matki Bożej, prosząc Ją o pomoc i opiekę. Myślę, że warto się wpatrywać w osobę Karola Wojtyły. Zamiast się zadręczać i denerwować, spokojnie pokonywać wszelkie przeszkody. Pamiętajcie, że z każdego cierpienia wyjdzie coś dobrego, gdyż o tym zapewnia nas Pan Jezus. On mówi: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a Ja Was pokrzepię”. Nie smućcie się, lecz cieszcie się każdym dniem.
Ks. Damian Kurek