Katechezy
    • Czym jest Msza Święta?

      1. Spotkanie z miłującym Bogiem
      Kiedy najpełniej możemy się spotkać z Bogiem i doświadczyć Jego miłości?
      Jakże ważne jest to, byśmy, mimo nieustannego pośpiechu i zabiegania, mieli czas dla tych, których kochamy – dla naszych bliskich, współmałżonka, dziecka, a przede wszystkim dla Pana Boga.
      Udział w niedzielnej Mszy Świętej nie powinien być tylko wypełnieniem obowiązku, ale przede wszystkim spotkaniem z kochającym nas Bogiem.
      Jednym z elementów wychowania w wierze jest kształtowanie w dziecku pragnienia spotkania z Bogiem i poczucia wspólnoty Kościoła oraz właściwego przeżywania Mszy Świętej.
      Osobowa relacja z Chrystusem, właściwa postawa, odpowiednie zachowanie, rozumienie znaków liturgii, znajomość przebiegu Mszy Świętej pomaga dziecku w głębokim jej przeżywaniu i w spotkaniu z Bogiem.
      W czasie każdej Mszy Świętej dokonuje się to, co miało miejsce w Wieczerniku podczas Ostatniej Wieczerzy (uczta) i na Kalwarii (ofiara Chrystusa).

      2. Msza Święta jako ofiara
      Chrystus mówi, że nie ma większej miłości niż oddać życie za drugiego człowieka. Uczynił to, umierając za nas na krzyżu. Jak możemy włączyć się w Jego ofiarę?
      Ofiarę rozumiemy jako wykup – ofiarowanie czegoś za kogoś, by go ocalić.
      Po nieszczęściu grzechu pierworodnego i każdego naszego grzechu trzeba było aż tak wielkiej ofiary, jaką była męka i śmierć na krzyżu Syna Bożego – Jezusa Chrystusa, aby na nowo pojednać ludzi z Bogiem.
      To wydarzenie i ta ofiara są tak ważne, że Bóg chciał, aby człowiek w niej uczestniczył nieustannie, po wszystkie czasy. Dlatego każda Msza Święta – ofiara bezkrwawa – jest uobecnieniem śmierci Syna Bożego i dzieje się teraz.
      Od nas zależy, czy ten dar przyjmujemy i jak na niego odpowiadamy.
      Znakiem miłości jest ofiarowanie komuś czegoś, co ma dla nas wielką wartość. W czasie sprawowanej Mszy Świętej ofiarowujemy razem z Chrystusem Bogu Ojcu chleb i wino (owoc ludzkiej pracy i dary od Boga), które stają się Ciałem i Krwią Chrystusa, a także nasze drobne ofiary, wyrzeczenia, umartwienia, cierpienia i włączając się w ten sposób w ofiarę Chrystusa.

      3. Msza Święta jako uczta
      Chrystus nie tylko umarł za nas, ale zostawił nam siebie, stając się Chlebem – Pokarmem na drodze do nieba.
      Ostatnia Wieczerza to posiłek, który Chrystus spożył z apostołami w wieczór przed swoją Męką. W czasie tej Wieczerzy Jezus przemienił chleb i wino w swoje Ciało i Krew. To, co wypowiedział słowami, spełniło się do końca, kiedy umarł na krzyżu.
      Tam – w czwartek – dzień przed swoją męką objawił swoją nieskończoną miłość, stając się dla każdego człowieka pokarmem.
      Na słowa kapłana (konsekracja) to samo, co w Wieczerniku, dokonuje się podczas Mszy Świętej.
      Jezus tak pokornie oddaje się człowiekowi, że zostawia siebie w postaci Chleba.
      Nie można się ściślej zjednoczyć z człowiekiem niż tak, jak to czyni Jezus obecny w Najświętszym Sakramencie, gdy Go spożywamy.
      Tym świętym zjednoczeniem jest Komunia Święta.
      We Mszy Świętej Jezus ofiarowuje nam siebie na życie wieczne. „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki” (J 6, 48).
      Ludzka miłość, nawet największa, jest ograniczona i musi odwoływać się do symboli. To, czego my nie możemy dokonać, może nasz Pan, doskonały Bóg i doskonały człowiek. Nie pozostawia symbolu, lecz rzeczywiście pozostaje z ludźmi pod postaciami chleba i wina.
      Owocem Mszy Świętej jest Komunia Święta. Jest jej sensem, celem i treścią.

      4. Poszczególne części Mszy Świętej i ich wymowa
      Piękno liturgii jest oddaniem chwały Bogu i wyrazem naszej miłości wobec Niego – piękno kościoła, szat i naczyń liturgicznych, prawa muzyczna i tak dalej. Czy włączamy się w taki sposób oddawania Bogu czci przez swoją postawę, godny strój, dbałość o gesty, a przede wszystkim wewnętrzne, głębokie przeżycie Mszy Świętej?
      W czasie Mszy Świętej zewnętrzne znaki są wyrazem tego, co rzeczywiście dzieje się na ołtarzu.
      Dbając o skupienie, odpowiednią postawę, godny strój, punktualność i wewnętrzne nastawienie – pragnienie spotkania z Chrystusem, a przede wszystkim o czyste serce, możemy przyjąć dary i owoce Mszy Świętej.

      Obrzędy wstępne
      Rozpoczynamy spotkanie z Bogiem pieśnią i znakiem krzyża.
      Akt pokuty – potrzebujemy przebaczenia za nasze grzechy.
      Hymn „Chwała na wysokości Bogu” – chwalimy Boga i dziękujemy Mu, razem z aniołami i świętymi.

      Liturgia Słowa
      Czytania mszalne – nadeszła chwila słuchania, Pan Bóg mówi do nas przez Pismo Święte.
      Ewangelia – słuchamy, kiedy kapłan czyta słowa Chrystusa i stajemy się uczestnikami tych wydarzeń.
      Credo – wyznajemy wiarę w Boga i Kościół, który założył Chrystus.
      Modlitwa wiernych – zanosimy prośby do Pana Boga.

      Liturgia Eucharystyczna
      Przygotowanie darów – przynosimy na ołtarz chleb i wino, a duchowo także nasze życie, nasze prace, radości i trudności.
      Modlitwa eucharystyczna.
      Przeistoczenie – na słowa kapłana chleb staje się Ciałem Chrystusa, a wino Jego Krwią, Pan Jezus jest żywy i obecny na ołtarzu.
      Ofiarowanie Ciała i Krwi Chrystusa – słowa – „Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie. Tobie, Boże, Ojcze Wszechmogący, wszelka cześć i chwała, przez wszystkie wieki wieków”.
      Jakże ważna jest wtedy odpowiedź uczestników Mszy Świętej – „Amen”.

      Komunia Święta
      Modlitwa Pańska – zwracamy się do Boga słowami, których nauczył nas Chrystus – Ojcze nasz.
      Przekazanie znaku pokoju – wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami w wierze, dziećmi jednego Ojca, który jest w niebie, przebaczamy sobie i modlimy się za siebie.
      Łamanie Chleba.
      Komunia – posilamy się u stołu Bożego, jednoczymy się z Chrystusem.
      Dziękczynienie – dziękujemy Panu Jezusowi, że dał nam siebie.

      Obrzędy zakończenia
      Błogosławieństwo – kapłan udziela wszystkim błogosławieństwa.
      Rozesłanie – wracamy do naszego codziennego życia, do domu, do miejsca pracy, nauki, wiedząc, że owoce Mszy Świętej mają w nas trwać przez cały tydzień.

      5. Modlitwa
      Panie Jezu, pomnóż naszą wiarę w to, że w Twojej nieskończonej miłości w każdej Mszy Świętej składasz Ofiarę za nas i dajesz siebie w Komunii Świętej. Pomóż nam dobrze przygotować nasze dziecko do udziału we Mszy Świętej. Amen.

    • 1. Jezus mówi nam o miłosierdziu Boga
      Z Ewangelii dowiadujemy się o nieskończonej miłości Boga do każdego człowieka. Mimo naszych słabości i upadków Bóg nas kocha, szuka, uwalnia od grzechów. Czy potrafimy dostrzec tę miłość? Jak na nią odpowiadamy?
      W Ewangelii odnajdujemy przypowieści, przez które Chrystus w obrazowy sposób przybliża nam prawdę o miłości Boga do człowieka i objaśnia sens życia chrześcijańskiego. Przypowieści możemy odnosić do siebie osobiście – to Pan Jezus mówi do mnie i pragnie mojego zbawienia. Uniża się do poziomu człowieka, pomagając mu zrozumieć Dobrą Nowinę, którą przyniósł na ziemię.
      W przypowieści o zaginionej owcy Chrystus objawia Boga jako dobrego pasterza, który każdego z nas zna. Jeśli ktoś od Niego odchodzi, oddala się, Bóg niestrudzenie go szuka, ponieważ każdy jest Mu drogi i ważny w Jego oczach. Kiedy już go odnajdzie, cieszy się jak pasterz z przypowieści.
      Przypowieść o dobrym ojcu i synu marnotrawnym ukazuje miłosierdzie Boże. Bóg jest jak ojciec z przypowieści. Pragnie, aby ludzie, którzy się w życiu przez grzech zagubili, z ufnością wracali do Niego. Przyjmuje skruchę i żal człowieka, przebacza, obdarowując na nowo swoją przyjaźnią.

      2. Sumienie – głos Boga w naszym sercu
      Bóg mówi do człowieka przez sumienie. Ten głos wewnętrzny mówi nam, co jest dobre, a co złe. Jak kształtować sumienie i pomagać dziecku, by rozumiało, czym jest prawdziwa wolność i wybierało dobro?
      Sumienie kształtuje się przez wychowanie, przyjmowanie słowa Bożego i nauczanie Kościoła. Jest ono wspierane darami Ducha Świętego i wspomagane radami ludzi mądrych. Wielką rolę w formowaniu sumienia odgrywa modlitwa i rachunek sumienia.
      Wewnętrzne zakłamanie – nazywanie grzechu dobrem, lekceważenie prawdziwego dobra i odrzucanie niektórych prawd wiary – prowadzi do choroby sumienia lub jego uśpienia.
      Odpowiedzialność moralna dotyczy nie tylko dorosłych, ale również dzieci, które od najwcześniejszych lat mają poczucie winy, a siedmiolatek posiada takie rozeznanie, by ponosić odpowiedzialność moralną za swoje postępowanie.
      Grzech jest zerwaniem przyjaźni z Bogiem, obrazą Boga, miłością siebie posuniętą aż do pogardy Boga. Rani on naturę człowieka i godzi w ludzką solidarność. Został określony jako „słowo, czyn lub pragnienie przeciwne prawu wiecznemu”.

      3. Sakrament pokuty – rachunek sumienia i żal za grzechy, postanowienie poprawy
      Warto przypomnieć sobie, co składa się na przygotowanie i dobre przeżycie tego sakramentu. Czy pamiętamy, że jest to moment szczególnego spotkania z Chrystusem, który z miłością pochyla się nad nami, by uwolnić nas od tego wszystkiego, co nas pomniejsza, od naszych grzechów? Czy jesteśmy wdzięczni za dar, jakim jest sakrament pokuty?
      Jedynie Chrystus ma moc odpuszczania grzechów. Przez swoją śmierć i zmartwychwstanie zbawił nas i udziela nam przebaczenia, jeśli o nie prosimy i prawdziwie żałujemy za grzechy.
      Krótki rachunek sumienia (badanie sumienia) powinniśmy czynić codziennie przy wieczornej modlitwie. Bardziej szczegółowy podejmujemy przed spowiedzią świętą.
      W rachunku sumienia mamy zobaczyć nasze życie, czyny złe i dobre w świetle Bożym. Drogowskazem i zarazem punktami rachunku sumienia są przykazania Boże i nauczanie Kościoła.
      Najważniejszym w przygotowaniu do tego sakramentu jest żal za grzechy, czyli szczery smutek duszy, która obraziła Boga.
      Żal za grzechy rozpala w duszy rozważanie męki Pana Jezusa.
      Żal za grzechy dotyczy pokornej samooceny, która prowadzi do skruchy i nawrócenia.
      Nie możemy przyrzec Bogu, że nigdy nie zgrzeszymy. Postanawiamy unikać okazji do grzechu i wyrzekamy się zła. Jest to wyraz szczerości naszego żalu.

      4. Sakrament pokuty – spowiedź i zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu
      Kapłan w konfesjonale jest pośrednikiem między nami i Chrystusem z Jego woli. To Chrystusowi wyznajemy grzechy. On zna nasze serce i nie potrzebuje słów. Dlaczego więc chce, abyśmy grzechy wypowiedzieli? Jezus daje nam siebie w Kościele. Komunię Świętą możemy otrzymać tylko we wspólnocie Kościoła. Nie wystarczy tylko bezpośrednie zwrócenie się do Boga, moje pojednanie z Bogiem z Jego woli dokonuje się w Kościele, którego reprezentantem jest kapłan.
      Słowa – wypowiedzenie, wyznanie jest bardzo istotne w życiu człowieka (na przykład wyznanie miłości) i jest uzewnętrznieniem postawy serca.
      Wyznanie, wypowiedzenie grzechów jest konieczne dla człowieka, który okazuje w ten sposób pokorę wobec Boga i przyznaje się do popełnionych grzechów.
      Wyznanie grzechów powinno być szczere, krótkie, klarowne i kompletne.
      Wypowiadamy grzechy według ich „ciężaru” – najpierw to, co najtrudniejsze.
      Przyszliśmy do konfesjonału, aby się oskarżyć, a nie usprawiedliwiać. Z delikatnością wobec spowiednika, ale też ze szczerością należy nazywać grzechy po imieniu.
      Zadaną przez kapłana pokutę najlepiej odprawić od razu.
      Zadośćuczynienie to naprawienie zła, przeproszenie Pana Boga i bliźnich.

      5. Modlitwa
      Boże, Ty jesteś Ojcem Miłosiernym, przebaczającym moje grzechy. Ty najbardziej objawiłeś swoje miłosierdzie w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. On mnie nie potępił, ale wziął na siebie moje grzechy. Tylko On, Jezus Chrystus, może mnie zbawić. Chcę jeszcze bardziej w to uwierzyć. Nie zostawiaj mnie i mojego dziecka w pokusach, zbaw nas od wszelkiego zła. Jezu, Ty nie odrzucasz żadnego grzesznika, który żałuje za swe grzechy, okaż nam swoje nieskończone Miłosierdzie. Amen.

    • Adwent to czas czuwania, oczekiwania i tęsknoty – czas, w którym uczymy się rozpoznawać obecność Boga w naszym codziennym życiu. 

      Właśnie w środku tego adwentowego oczekiwania Kościół daje namuroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.
      To święto jest jak promień światła w grudniowym mroku. W świecie zranionym grzechem, w sercach często zniechęconych i pełnych niepokoju Bóg ukazuje nam Maryję – całą piękną, całą świętą i całą czystą. Ona jest pierwszym znakiem nowego początku. W Niej rozpoczyna się odnowienie człowieka; w Niej zaczyna się nowa historia – historia zbawienia.

      Zdarza się, że wielu ludzi myli znaczenie tej uroczystości, myśląc, że chodzi o dziewicze poczęcie Jezusa. 
      Tymczasem „Niepokalane Poczęcie” oznacza coś innego: Maryja została poczęta w łonie swojej matki, świętej Anny, bez grzechu pierworodnego. Od pierwszej chwili swego istnienia była pełna łaski. Nie było w Niej nawet cienia egoizmu, pychy, zazdrości czy buntu wobec Boga. Jej serce było całkowicie przejrzyste, jak czyste źródło, w którym odbija się niebo.

      Dlaczego tak się stało?
      Bo Bóg, który wiedział, że Maryja stanie się Matką Jego Syna, chciał, aby była święta i nieskalana, przygotowana na przyjęcie Zbawiciela. Jej Niepokalane Poczęcie zostało Jej dane ze względu na Chrystusa – przez uprzednie zasługi Zbawiciela, który miał przyjść na świat. Już zanim świat powstał, Bóg miał Ją w swoim planie miłości. Kościół ogłosił tę prawdę uroczyście w 1854 roku w dogmacie „Ineffabilis Deus”, podkreślając, że Maryja od pierwszej chwili istnienia była zachowana od grzechu pierworodnego mocą łaski Chrystusa.

      Ktoś może zapytać: „Co to ma wspólnego ze mną?
      Przecież ja nie jestem niepokalany, ja grzeszę”. Tak, to prawda. Ale Maryja została dana nam nie po to, by nas zawstydzać, lecz by nas podnosić. Ona pokazuje, kim człowiek może być – święty, jeśli pozwoli działać Bogu. Maryja nie jest od nas daleka. Nie jest zimnym ideałem.

      Popatrzmy na Jej życie: młodziutka dziewczyna z Nazaretu, żyjąca w prostocie, biedna, a jednak otwarta na Boga. 
      W chwili zwiastowania mogła się przestraszyć, mogła powiedzieć „nie”. Ale wypowiedziała słowo, które zmieniło świat: „Oto ja służebnica Pańska; niech mi się stanie według twego słowa”. To jest właśnie czystość serca i ufność większa niż lęk. Maryja nie rozumiała wszystkiego, ale wierzyła – i w tym tkwi tajemnica Jej piękna. Jej życie nie było pozbawione trudów: ucieczka do Egiptu, codzienny trud wychowywania Jezusa, życie w ukryciu w Nazarecie, troska Matki pod krzyżem. W tych doświadczeniach Maryja pozostawała wierna Bogu – w milczeniu, modlitwie, cierpliwości, w prostych czynach codzienności. Widzimy Ją, jak przygotowuje posiłki, jak słucha, jak rozważa w sercu słowa i wydarzenia; jak trwa przy Jezusie, gdy inni odchodzą. To przykład wiary zanurzonej w codzienności, nieoderwanej od realiów życia.

      Kościół uczy nas, że wszyscy rodzimy się z raną grzechu pierworodnego. 
      To nie tylko teologiczna teoria. Wystarczy spojrzeć na świat – wojny, nienawiść, kłamstwa, podziały. Człowiek rani człowieka, rodziny się rozpadają, prawda przestaje być wartością. To owoc grzechu: egoizmu i pychy, które mówią: „Nie potrzebuję Boga”. Grzech sprawia, że serce staje się twarde. Nie potrafimy kochać tak, jak byśmy chcieli; przebaczać; być cierpliwi; trwać w modlitwie. Święty Paweł mówił o tym bardzo szczerze: „Nie czynię dobra, którego chcę, ale czynię zło, którego nie chcę”.

      Maryja nie znała tego wewnętrznego rozdarcia. 
      Jej serce było całkowicie skierowane ku Bogu. I właśnie dlatego jest dla nas lustrem, w którym możemy zobaczyć, jak piękne jest życie bez grzechu. Anioł powiedział do Niej: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą”. Nie powiedział: „Maryjo, masz łaskę”, lecz: „jesteś pełna łaski”. To znaczy: całkowicie napełniona obecnością Boga.

      Tam, gdzie Bóg mieszka w sercu, nie ma miejsca na zło. 
      I tu kryje się przesłanie dla nas: Bóg również pragnie napełniać łaską nasze serca. Każda spowiedź, każda Komunia Święta, każdy akt przebaczenia to kropla łaski, która oczyszcza nas z grzechu. Nie będziemy niepokalani jak Maryja, ale przez wiarę i nawrócenie nasze serce może stawać się bardziej czyste. Maryja jest Tą, która pomaga nam wybierać dobro. Jak dobra Matka mówi: „Nie idź tam, nie krzywdź siebie, zaufaj Bogu”. Ona wychowuje nas cicho, cierpliwie i z miłością. Możemy od Niej uczyć się modlitwy – zwłaszcza tej cichej, wytrwałej. Możemy uczyć się pokory, służby w drobnych gestach, cierpliwości wobec naszych bliskich, milczenia tam, gdzie słowa mogłyby zranić. Maryja uczy nas zauważania potrzeb innych, gotowości do pomocy, jak wtedy, gdy pospieszyła do Elżbiety. To święto niech będzie zaproszeniem, byśmy i my powiedzieli Bogu swoje „tak”: tak w codzienności; tak wobec Jego woli, nawet jeśli jej nie rozumiemy; tak wobec życia, które jest darem. Ta codzienność może być miejscem uświęcenia: w pracy, w domu, w cierpieniu, w znużeniu – tam, gdzie jesteśmy. Maryja pokazuje, że świętość nie zaczyna się w wielkich wydarzeniach, ale w małych, powtarzalnych czynach miłości. Niech nasze serca staną się choć trochę podobne do serca Maryi – czystego, posłusznego, pokornego. Bo tylko w takim sercu Bóg może się narodzić. Niepokalana Matko, Ty jesteś najczystszym lustrem Bożej miłości, gwiazdą prowadzącą nas do Jezusa. Naucz nas ufać tak jak Ty, kochać jak Ty i służyć jak Ty. Maryjo, otocz opieką nasze rodziny, chroń nasze dzieci przed złem, pociesz smutnych, umocnij wątpiących, prowadź grzeszników do nawrócenia, a nas wszystkich naucz, jak każdego dnia mówić: „Niech mi się stanie według Twego słowa”.
      Amen.

    • Adwent daje Ci szansę, aby dobrze przygotować się na spotkanie ze Zbawicielem.

      Koniec świata przepowiadano wiele razy
      31 grudnia 999 roku w Europie wieszczono, że po tysiącu lat Chrystus ponownie wróci na ziemię.
      1 stycznia 2000 roku ze względu na istniejący w latach ‘90 zapis dat obawiano się, że komputery mogą przy zmianie daty z ‘99 na ‘00 zareagować w sposób nieprzewidziany.
      21 grudnia 2012 rokus kończył się Kalendarz Majów.
      Chrześcijanie nie wierzą w przepowiednie.

      Proroctwa mesjańskie
      Przez wiele wieków Izraelici czekali na przyjście Mesjasza. Wiedzieli o Nim z kart Biblii, na których zapisane zostały proroctwa. Mesjasz będzie potomkiem Dawida: „W owych dniach i w owym czasie wzbudzę Dawidowi potomstwo sprawiedliwe; będzie wymierzać prawo i sprawiedliwość na ziemi (Jr 33, 14–15)”.
      Będzie Synem Bożym, który pocznie się z Dziewicy: „Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel (Iz 7, 14)”.
      Przyjdzie na świat w Betlejem: „A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich!
      Z ciebie wyjdzie dla mnie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności (Mi 5, 1)”.

      Wypełnienie proroctw
      Wszystkie proroctwa Starego Testamentu wypełniły się w Jezusie Chrystusie.
      Pochodzi on z rodu Dawida, został poczęty za sprawą Ducha Świętego, a Jego matką jest Dziewica Maryja. Narodził się Betlejem w Judzie w czasie spisu ludności.

      Podwójne znaczenie Adwentu
      Adwent posiada podwójny charakter.
      Przypomina o konieczności przygotowania się na powtórne przyjście Chrystusa na ziemię na końcu świata oraz jest przygotowaniem do świąt Bożego Narodzenia, będących pamiątką Jego pierwszego przyjścia na świat w Betlejem ponad 2000 lat temu.

      Adwent:

      - od początku Adwentu do 16 grudnia – wyakcentowane jest drugie przyjście Chrystusa w dniu ostatecznym,
      - od 17 do 24 grudnia – przygotowujemy się bezpośrednio do Uroczystości Narodzenia Pańskiego.

      Roraty
      W dni powszednie Adwentu, najczęściej rano, jest sprawowana Msza Święta o Najświętszej Maryi Pannie, nazywana roratami.
      Nazwa wywodzi się od pierwszych słów pieśni łacińskiej śpiewanej dawniej w kościołach: „Roratecoeli de super” – „Spuście rosę niebiosa”.
      W czasie rorat zapala się świecę zwaną „roratką”, która symbolizuje Maryję niosącą światu Jezusa.

      Zapamiętaj
      Podwójny charakter Adwentu:
      - oczekiwanie na powtórne przyjście Jezusa w chwale na końcu czasów,
      - oczekiwanie na uroczystość Narodzenia Pańskiego, w której wspominamy narodzenie Mesjasza w Betlejem.

    • „Ty na to dałeś swoje przykazania, by pilnie ich przestrzegano. Oby moje drogi były niezawodne w przestrzeganiu Twych ustaw! Wtedy nie doznam wstydu, gdy zważać będę na wszystkie Twe przykazania” (Ps 119, 4-6).

      1. Znaczenie nakazów i zakazów
      Czy potrafimy wyobrazić sobie nasze codzienne życie bez określonych zasad i praw?
      Każde działanie człowieka musi odbywać się według przyjętych zasad: staramy się być sprawiedliwi, szanujemy prawa innych ludzi; pragniemy, by nasze prawa też były przestrzegane.
      Prawa i obowiązki dotyczą wszystkich – dorosłych i dzieci.
      Rodzice, kochając swoje dzieci, dają im różne zakazy i nakazy dla ich dobra, bezpieczeństwa, rozwoju, zdrowia.
      Człowiek naprawdę wolny rozumie, że przestrzeganie praw i zasad służy dobru i jest wyrazem miłości Boga i bliźniego.

      2. Pan Bóg dał człowiekowi przykazania z miłości
      Czy nakazy dane człowiekowi przez Pana Boga są podobne do wszystkich innych zasad, praw? Dlaczego je otrzymaliśmy od Stwórcy?
      Istnieje zasadnicza różnica między wszystkimi prawami ustalonymi przez ludzi a przykazaniami, które dał nam Bóg. Zasady podane przez ludzi dotyczą przykładowo: ruchu drogowego, spraw urzędowych, powinności społecznych i nie mają wpływu na nasze człowieczeństwo. Przykazania Boże dotyczą duszy, sumienia i serca człowieka.
      W każdym z dziesięciu przykazań ukazuje się nam głębia miłości Boga do człowieka. Dekalog obejmuje wszystkie sfery naszego życia. Przestrzeganie tych wskazań pozwala już tu na ziemi żyć w wewnętrznym pokoju i cieszyć się przyjaźnią Boga.
      Pragnąć odkryć istotę Bożych przykazań, warto wypowiadać je, dodając po każdym z nich „ponieważ Ciebie kocham i chcę Twojego szczęścia”.
      Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną, ponieważ Ciebie kocham i chcę Twojego szczęścia.
      Nie będziesz brał imienia Pana Boga Twego nadaremnie, ponieważ Ciebie kocham i chcę Twojego szczęścia.
      Pamiętaj, abyś dzień święty święcił, ponieważ Ciebie kocham i chcę Twojego szczęścia.
      Czcij ojca Twego i matkę Twoją, ponieważ Ciebie kocham i chcę Twojego szczęścia.
      Nie zabijaj, ponieważ Ciebie kocham i chcę Twojego szczęścia.
      Nie cudzołóż, ponieważ Ciebie kocham i chcę Twojego szczęścia.
      Nie kradnij, ponieważ Ciebie kocham i chcę Twojego szczęścia.
      Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu Twemu, ponieważ Ciebie kocham i chcę Twojego szczęścia.
      Nie pożądaj żony bliźniego swego ani żadnej rzeczy, która do niego należy, ponieważ Ciebie kocham i chcę Twojego szczęścia.

      Łatwiej wtedy zrozumiemy, że Bóg swymi przykazaniami nie krępuje nas ani niczego siłą nie nakazuje, ale z miłości chce ustrzec człowieka od zła i prowadzić przez życie za rękę. On wskazuje drogę. Idąc nią, nigdy się nie rozczarujemy i osiągniemy cel: życie wieczne w domu Ojca!
      Nasza religia nie jest religią nakazów i zakazów, ale religią miłości. Tak jak dobra matka z miłości nie daje małemu dziecku noża do zabawy i stawia konkretne wymagania, tak Bóg – nasz Ojciec daje nam zakazy i nakazy dla naszego dobra.
      Pan Bóg obdarzył człowieka wolnością. To my decydujemy, czy będziemy służyć Bogu, wypełniając Jego prawo.
      Niektórzy ludzie twierdzą, że wypełnianie przykazań Bożych nie jest możliwe w dzisiejszym świecie. Rzeczywiście, jest to niemożliwe bez modlitwy, żywej wiary i osobistego przylgnięcia do Chrystusa.

      3. Istota i znaczenie przykazań
      O czym mówią przykazania? Jak należy rozumieć poszczególne wskazania Dekalogu?
      W Dekalogu wyróżniamy dwie zasadnicze części: przykazania I-III, które dotyczą prawa religijnego, przykazania IV-X, które dotyczą prawa naturalnego.
      Pierwsze trzy przykazania mówią o prawdziwym miłowaniu Boga. Pierwsze wzywa do niezachwianej wiary w Niego i oddania się Jemu. Fałszywymi i zniewalającymi nas bogami naszych czasów są: władza, dążenie do sukcesu, pieniądz. Drugie przykazanie wzywa do uznania Imienia Bożego za święte. Imię Boga mamy traktować w sposób święty: czynimy to wówczas, gdy wielbimy i wysławiamy Boga. Trzecie przykazanie wzywa do oddawania należnej Bogu czci przez udział w niedzielnej Mszy Świętej i modlitwę. Niedziele i święta mamy przeznaczać na odpoczynek, na regenerację sił, na szczególne skierowanie swych serc ku Bogu.
      Przykazania od czwartego do dziesiątego uczą miłości wobec bliźnich i nas samych, są podstawą moralności i zasad etycznych.
      Bóg dał nam przykazania przez Mojżesza na górze Synaj, a Chrystus w Kazaniu na Górze powiedział nam, jak rozumieć te nakazy wypływające z Bożej miłości ku nam.
      Chrystus zawarł treść Dekalogu w przykazaniu miłości: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy” (Mt 22, 37-39).

      4. Życie według Dekalogu
      Czy zdajemy sobie sprawę, czym jest jedność (spójność) życia? W jaki sposób Dekalog kształtuje nasze sumienie i wpływa na naszą postawę życiową?
      Być chrześcijaninem to znaczy należeć do Chrystusa. Zostaliśmy w Niego włączeni przez chrzest, a pokazujemy tę przynależność swoim życiem.
      Człowiekowi, który pytał Jezusa, co ma czynić, aby osiągnąć życie wieczne, Pan odpowiedział: „A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowuj przykazania” (Mt 19, 17b).
      Wierność Bogu obejmuje wypełnianie przykazań.
      Jedność życia oznacza życie wiarą, wypełnianie Bożych przykazań na co dzień, w każdej chwili, w pracy, w chwilach odpoczynku, zawsze. Jest to wejście na drogę ku pięknemu człowieczeństwu.
      Nasza religia nie jest religią nakazów i zakazów, ale religią miłości. Życie według praw Bożych niesie wewnętrzny pokój i radość mimo trudności i cierpień.

      5. Modlitwa
      Boże, dziękujemy Ci za Twoje przykazania i nauczanie mówiące, co jest dobre, a co złe. Chcemy postępować tak, jak uczysz, choć często brak nam do tego sił. Ufamy, że nam pomożesz żyć zgodnie z przykazaniami i że zdołamy tego nauczyć nasze dzieci. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

    • „Jezus, przebywając w jakimś miejscu, modlił się, a kiedy skończył, rzekł jeden z uczniów do Niego: Panie naucz nas modlić się, tak jak i Jan nauczył swoich uczniów” (Łk 11, 1).

      Apostołowie, patrząc na pogrążonego w modlitwie Chrystusa, dostrzegli coś wyjątkowego, coś, co ich zachwyciło i dlatego prosili Go o naukę. My z tą samą prośbą zwracamy się do Jezusa: naucz nas modlić się.

      1. Czym jest rozmowa?
      By dobrze zrozumieć istotę modlitwy, trzeba najpierw zatrzymać się nad zagadnieniem rozmowy. Czym jest rozmowa? W jaki sposób rozmawiać, aby nawiązywać dobre relacje i aby być dobrze zrozumianym?
      Umiejętność prowadzenia rozmowy jest bardzo ważna w codziennym życiu. Właśnie wymiana słów, myśli, odczuć może nas do siebie zbliżać, a ich brak – oddalać.
      Rozmawiając, musimy zawsze pamiętać, że drugi człowiek (bez względu na wiek czy pozycję społeczną) jest osobą. To znaczy, że ma prawo do własnego zdania, może się z nami nie zgadzać, ma prawo do prawdy i szacunku.
      Miłość do drugiego człowieka wyrażamy również przez poświęcenie swojego czasu na rozmowę z nim, na wysłuchanie.
      Szczera, prawdziwa rozmowa jest podstawą udanego małżeństwa oraz dobrych relacji między rodzicami a dziećmi.
      Niezmiernie ważne jest nauczenie dziecka umiejętności rozmawiania. Pomoże mu to nawiązywać dobre relacje z innymi, ochroni go przed wyobcowaniem. Wyjaśnienie, czym jest rozmowa, pomoże dziecku zrozumieć istotę modlitwy.

      2. Modlitwa jest rozmową z Panem Bogiem
      Wielkim zaszczytem dla nas jest to, że możemy modlić się, rozmawiać ze Świętym, Wszechmogącym naszym Stwórcą. On ma dla nas zawsze czas, chce z nami rozmawiać, słuchać cierpliwie.
      Jak powinniśmy przeżywać modlitwę? Co należy o niej wiedzieć?
      Modlitwa jest miarą naszej miłości do Boga: tak jak się modlimy, tak Go kochamy. Jeżeli Pan Bóg jest dla nas najważniejszy i pamiętamy o wszystkim, co dla nas uczynił, nie tylko nie zapominamy o modlitwie, ale pragniemy szczerze i prawdziwie otwierać swoje serce przed Nim.
      Modlitwa związana jest z naszym codziennym życiem. Składa się na nią rozmowa z Bogiem i stała świadomość Jego obecności przy nas.
      Żyjemy wśród ludzi i potrzebujemy nawzajem swojej miłości, wsparcia. Modlitwa kształtuje serca, byśmy potrafili przyjmować i dawać miłość, uczy pokonywać egoizm, uwrażliwia na potrzeby innych i kształtuje postawę ofiarności.
      Świat jest pełen różnych zagrożeń, a lęk przed nimi może budzić niepokój. Modlitwa jest odkrywaniem prawdy o Bożej opatrzności, która przywraca poczucie bezpieczeństwa i radość życia.
      Ludzkie życie i zdrowie są bardzo kruche. Modlitwa wzmacnia nas wewnętrznie, sprawia, że stajemy się osobami silnymi duchowo i psychicznie.

      3. O co i jak możemy się modlić?
      Pan Jezus mówi: „O cokolwiek byście prosili Ojca, da Wam w imię moje. (…) proście, a otrzymacie, aby radość Wasza była pełna” (J 16, 23-24).
      Czego o modlitwie dowiadujemy się od Chrystusa?
      Ewangelie ukazują nam Jezusa jako tego, który modlił się bardzo często. Modlitwa była wyrazem Jego miłości, czci i źródłem nieustannego zjednoczenia z Bogiem Ojcem.
      W swoich modlitwach Chrystus prosił Boga o pomoc, o oddalenie cierpienia, dziękował, wielbił, wstawiał się za ludźmi. Z pokorą przyjmował i wypełniał wolę swojego Ojca.
      Boży Syn modlił się przed podjęciem ważnych decyzji, przykładowo przed powołaniem Apostołów. Przebywał na modlitwie w nocy i o świcie.
      Wzorem Chrystusa możemy zwracać się do Boga we wszystkich sprawach naszego życia: prosząc o pomoc, dziękując za otrzymane dobro, przepraszając za grzechy, wielbiąc i wyrażając swoją miłość.
      Codziennie, choćby rano i wieczorem, powinniśmy w chwili modlitwy przebywać z Bogiem.

      4. Modlitwa rodziny, modlitwa dziecka
      Skoro modlitwa jest tak ważną w życiu człowieka, że sam Syn Boży jej uczył, rodzi się pytanie: jak ją przeżywać na co dzień? Jakimi słowami zwracać się do Boga?
      Obowiązkiem i przywilejem rodziców jest uczenie dzieci modlitwy. Nie dokonuje się to przez udzielanie lekcji i odpytywanie, ale jedynie wtedy, gdy modlimy się razem z nimi.
      Bezcenną pomocą w wyrażaniu własnych myśli Bogu są gotowe formuły modlitewne, a wśród nich modlitwa „Ojcze nasz”, której nauczył nas Pan Jezus. Innymi znanymi modlitwami są: „Zdrowaś Maryjo”, „Chwała Ojcu”, „Pod Twoją obronę”, „Aniele Boży”.
      W Piśmie Świętym znajdujemy wiele wspaniałych modlitw wyrażających wielbienie, dziękczynienie, smutek, trwogę, radość, ból, prośbę. Starotestamentowa Księga Psalmów zawiera 150 takich modlitw. Warto do nich sięgać.
      Szczególną modlitwą, konieczną dla budowania i umacniania naszej przyjaźni z Bogiem, jest Msza Święta. Jest nie tylko modlitwą, ale i udziałem w zbawczych wydarzeniach Wieczernika i Golgoty.
      Modlitwa łączy się z trudem, staje się naszą wytrwałą pracą i wiernym darem codziennie dawanym Bogu. Jest naszym obowiązkiem, jej opuszczenie jest grzechem. Ale jednocześnie jest najwspanialszym ze wszystkich ludzkich działań.

      5. Modlitwa
      Duchu Święty, Ty uzdalniasz nas, słabych ludzi, do modlitwy. Dzisiaj proszę Ciebie dla mnie i dla mojego dziecka o dar żywej i wiernej modlitwy. Panie Jezu, naucz nas dobrze się modlić. Amen.

    • 1. Co wiemy o Jezusie Chrystusie?
      Wiedza nie oznacza jeszcze wiary. Jednak nasza wiara jest rozumna i jej istotną podbudową jest wiedza.

      Źródła historyczne: najwięcej o Jezusie Chrystusie mówią nam cztery Ewangelie. Nie istnieją żadne dowody, które mogłyby podważyć autentyczność tych tekstów i przekazywanych przez nie treści.

      Pochodzenie Jezusa: Jezus Chrystus urodził się około 4 roku przed naszą erą w Judei, w grocie w pobliżu Betlejem, leżącego niedaleko Jerozolimy. Matką Jezusa była Maryja (po hebrajsku Miriam). Jej mężem był Józef z Nazaretu, ale nie był on biologicznym ojcem Jezusa. Narodzenie Jezusa zapowiedział archanioł Gabriel, zaznaczając, że poczęcie nastąpi z Ducha Świętego.

      Imię „Jezus”: Anioł polecił nadać Dziecku imię „Jezus”. W języku hebrajskim „Jezus” znaczy „Bóg zbawia” i jest rozwinięciem imienia Boga objawionego Mojżeszowi w starotestamentowej Księdze Wyjścia: „Jahwe – Jestem, Który Jestem”. Imię „Jezus” jest nie tylko imieniem własnym, ale oznacza też posłannictwo Syna Maryi.

      Przez 30 lat Jezus prowadził życie zwykłego człowieka, robotnika. Mieszkał w Nazarecie, miasteczku na terenie Galilei. Skończywszy 30 lat, rozpoczął działalność jako wędrowny nauczyciel, głosząc Dobrą Nowinę (Ewangelię) o królestwie Bożym. Słowa Jezusa potwierdzały nadzwyczajne czyny: wskrzeszenia zmarłych, liczne uzdrowienia, dwa rozmnożenia chleba, uciszenie burzy na morzu i wiele innych niezwykłych wydarzeń.

      Jezus powołał spośród swoich uczniów dwunastu, nazwanych w Ewangelii apostołami. Pośród nich pierwszeństwo przyznał Szymonowi, którego imię zmienił na Piotr (to znaczy skała). Oni stali się początkiem Kościoła, do którego należymy.

      Jezus nie został uznany za Mesjasza przez duchowych przywódców narodu wybranego. Doprowadziło to do wytoczenia Mu procesu przed Piłatem (rzymskim zarządcą Judei) i skazania Go na śmierć przez powieszenie na krzyżu. Był to najbardziej okrutny i poniżający sposób wymierzenia kary śmierci w tamtych czasach.

      Jezus złożony do grobu, zgodnie z tym, co sam zapowiedział, zmartwychwstał i wstąpił do nieba. Rzeczywiście, grób Jezusa pozostaje pusty i nie ma żadnego dowodu na to, że gdzieś znajduje się Jego martwe ciało.

      2. Czy Ty wierzysz w Jezusa Chrystusa?
      Powtórzmy: wiedza nie oznacza jeszcze wiary. Wiara jest darem, który na nowo chce dać nam Jezus i umocnić naszą wiarę. Zróbmy krok ku naszej osobistej wierze w Chrystusa.

      Historia nawrócenia Romana Brandstaettera ukazuje nam wiarę jako osobiste spotkanie z Jezusem.

      W Ewangelii świętego Jana znajdujemy pytanie, jakie Jezus stawia uzdrowionemu przez siebie człowiekowi niewidomemu od urodzenia: „Czy Ty wierzysz w Syna Człowieczego?” (J 9, 35). Podobne pytanie usłyszała Marta, siostra Łazarza, przyjaciela Jezusa: „Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?” (J 11, 26). Co Bóg chce Ci powiedzieć przez te słowa?

      Czy Ty wierzysz? Usłysz to pytanie jako skierowane przez Jezusa do Ciebie. Co odpowiesz? Z pewnością przez chrzest należysz do Kościoła i powiesz podobnie jak ów niewidomy: „Wierzę, Panie” i jak Marta: „Ja mocno wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży”.

      Ale jaka jest Twoja wiara? Czy wyrosła z osobistego spotkania z Jezusem? Co w niej dominuje? Pewne prawdy wiary i spełnianie praktyk religijnych? To zbyt mało. Wiara żywa zaczyna się od osobistego spotkania z Jezusem, od ukochania Go i zawierzenia Mu swojego życia. Czy przyjaźnisz się z Jezusem? Miarą tej przyjaźni jest osobista modlitwa i udział w niedzielnej Mszy Świętej. Miarą tej wiary jest czytanie Ewangelii. Czy taka jest Twoja wiata?

      Święty Paweł zachęca, byśmy uwierzyli sercem (Rz 10, 9-10) i byśmy byli na podobieństwo rośliny: „Jak więc przyjęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie, i umacniajcie się w wierze, jak Was nauczono, pełni wdzięczności (Kol 2, 6-7).

      Jezus Chrystus jest prawdziwym Bogiem, który stał się Człowiekiem. Umarł na krzyżu i zmartwychwstał dla każdego człowieka, także dla Ciebie. Jest Twoim Zbawicielem. Bezgranicznie Cię kocha i chce, byś sercem w Niego uwierzył.

      O taką wiarę trzeba się ciągle modlić dla siebie, męża, żony i dla dziecka.

      3. Modlitwa
      Boże Ojcze, wierzę, że Ty dla mnie zesłałeś na ziemię Jezusa Chrystusa, Twojego Jedynego Syna. Jezu, Ty jesteś Miłością. Chcę Ci oddać moje życie, bo tylko Ty jesteś moim Zbawicielem. Chcę zawsze wierzyć Tobie, Synu Boży. Chcę Ciebie, mój Jezu, kochać. Pomóż mi, mojej rodzinie, mojemu dziecku żyć wiarą. Amen.

    • Czy wierzę, że Bóg jest Ojcem, który mnie kocha?

      1. Bóg mnie stworzył z miłości
      „W Chrystusie wybrał Bóg nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów i córki przez Jezusa Chrystusa” (Ef 1, 4-5).
      O Bogu, najwspanialszym i jedynym Stwórcy świata, mówi nam Pismo Święte w Księdze Rodzaju w poetyckim opisie powoływania do istnienia nieba, ziemi, zjawisk atmosferycznych, zwierząt, roślin, kobiety i mężczyzny.
      Bóg jest źródłem każdego życia, roślin, zwierząt i ludzi. Życie jest wielką wartością. Zaczyna się od momentu poczęcia człowieka. Jest darem Boga, jest święte, podlega ochronie. Ma być otoczone miłością.
      Świat stworzony przez Boga jest uporządkowany, logiczny i piękny. Stąd i moje życie nie jest przypadkowe. Nie jesteśmy szarą, bezimienną masą. Trudno to objąć ludzkim umysłem, ale w Piśmie Świętym czytamy, że nim świat został stworzony, Bóg już nas ukochał, wiedział, że ktoś taki jak ja i jak moje dziecko będziemy istnieli.
      Bóg stworzył nas za pośrednictwem naszych rodziców. Nawet jeśli oni nie oczekiwali mojego poczęcia i moje życie było dla nich zaskoczeniem, Bóg mnie stworzył z miłości. Jest arcydziełem Bożej miłości, nie ma drugiego takiego człowieka jak ja. Jestem jeden, jedyny, niepowtarzalny. Jestem jedna, jedyna, niepowtarzalna.
      „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim” (1 J 4, 16). Trwanie w miłości, trwanie w Bogu oznacza realną przyjaźń, zażyłość, osobisty kontakt, słuchanie Boga i świadome posłuszeństwo.
      Człowiek jest wyjątkowym stworzeniem, najdoskonalszym, przewyższającym wszystkie inne. Jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Ma swoją godność, rozum i wolną wolę.
      Stworzył mnie kobietą – stworzył mnie mężczyzną. Mam takie, a nie inne zdolności. Mam taki, a nie inny wygląd. Czy dziękuję Panu Bogu za to, że mnie takim właśnie stworzył? W Psalmie 139 odnajdujemy przepiękne słowa modlitwy: „Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę, nie tajna Ci moja istota, kiedy w ukryciu powstawałem” (Ps 139, 13-15). Czy te słowa mogą być moją osobistą modlitwą płynącą z serca?
      Czy wierzę, że miłość Boga do mnie i mojego dziecka wyraża się właśnie w tym, że Bóg nas stworzył?

      2. Bóg jest moim Ojcem
      „Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy” (1 J 3, 1).
      „Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość” (Jr 31, 3).
      Bóg nie jest jakimś nieznanym, nieczułym duchem. Jest kochającym Ojcem, pragnie, byśmy Go tak właśnie przeżywali i traktowali. Tak jak dzieci swego najlepszego, zawsze kochającego Ojca. Dlatego Chrystus, ucząc nas modlitwy, każe zwracać się do Boga: „Ojcze nasz”.
      Ważne jest właśnie to słowo „nasz”. Mój Ojciec, mój Bóg. Kocha mnie i na Jego miłość chcę miłością odpowiedzieć.
      Bóg nie zsyła na nas nieszczęść, chorób. Po grzechu pierworodnym nie z winy Boga świat został naznaczony grzechem, który niesie cierpienie, krzywdę, nieszczęście, chorobę i śmierć. Nie unikniemy tego losu. Sam Bóg, który stał się człowiekiem, Jezus Chrystus, niewinnie cierpiał, został wyszydzony, umęczony i umarł na krzyżu.
      Bóg jest Ojcem wszystkich ludzi, ale przez chrzest święty staliśmy się jeszcze bardziej Jego dziećmi, a On naszym Ojcem. Nad każdym człowiekiem, tak jak nad Synem Bożym Jezusem Chrystusem w chwili Jego chrztu, powiedział: „Tyś jest moim Synem umiłowanym” (Mk 1, 11). Ty jesteś moim dzieckiem umiłowanym, którego nie przestanę nigdy kochać.
      „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie” (Iz 49, 15). Słowo Boże porównuje także miłość Boga do miłości matki. Trudno sobie wyobrazić, by matka zapomniała o swoim dziecku, ale czasem takie straszne, drastyczne sytuacje się zdarzają. Ale nie u Boga. Jego miłość do mnie nigdy się nie skończy.
      Miłość ziemskich rodziców jest ograniczona, a czasami wręcz okazuje się, że nie potrafią kochać dziecka tak, jak powinni. Miłość Pana Boga jest bezwarunkowa. To znaczy, że nie kocha nas za coś, ale dlatego, że jesteśmy.
      Nasz Ojciec – Bóg – interesuje się naszym życiem i naszym losem. Nie jest Mu obojętne, czy cierpimy, czy jesteśmy szczęśliwi. Troszczy się o nas, bo jest Ojcem. Jeśli nie spełnia wszystkich naszych próśb, to dlatego, że udziela nam tylko dobra i że nie da nam niczego, co mogłoby zaszkodzić naszemu zbawieniu. Podobnie dobrzy rodzice nigdy nie dadzą dziecku czegoś, co zaszkodziłoby jego zdrowiu, nie pozwolą na to, by narażało swoje życie.

      3. Modlitwa
      Boże mój, wierzę, że jesteś Miłością. Chcę jeszcze mocniej uwierzyć, że mnie kochasz. Usuń z mego serca lęk i zwątpienie. Dziękuję Ci za moje życie, chcę je oddać Tobie, bo Ty jesteś moim Ojcem. Amen.

    • 1. Życie duchowe dzieci od chrztu świętego rozwija się przede wszystkim przez:
      - modlitwę w domu, na katechezie i w kościele,
      - przykład dorosłych (rodzice, dziadkowie, nauczyciele, ...),
      - rozmowy z bliskimi,
      - dobre uczynki,
      - czytanie i słuchanie słów z Pisma Świętego.

      2. Niedługo dzieci po raz pierwszy przyjmą do swojego serca Pana Jezusa. Jest to dla duszy dziecka, dla jego całego życia niezwykłe wydarzenie, jest to wielkie święto. Ten ważny dzień zapoczątkuje w życiu każdego dziecka szczególny rozwój wiary i bliskości z Bogiem, która ma się zakończyć w dotarciu do wiecznego przeznaczenia, do nieba. Jak dziecko ma się przygotować na to święto? Jak my, dorośli, rodzice, możemy pomóc dziecku przeżyć dni poprzedzające te uroczystości, Pierwszą Spowiedź Świętą oraz sam dzień Pierwszej Komunii Świętej? Jak prowadzić dziecko, żeby ono po życiu na ziemi dotarło do wiecznego przeznaczenia, do Boga, do nieba?

      3. Atmosfera w domu może bardzo pomóc dziecku przygotować się na spotkanie z Panem Jezusem Przebaczającym i Eucharystycznym. Otwartość na sprawy dziecka, okazywana mu serdeczność, poświęcanie mu swojego czasu dadzą odczuć dziecku coś, co dokona się podczas przyjścia Niezwykłego Gościa do serca córki czy syna. Praktycznie warto zwrócić uwagę na kilka ważnych działań, które my, rodzice, możemy wypełnić z miłości do dziecka. Będzie to:
      - codzienna osobista modlitwa za dziecko,
      - codzienna wspólna modlitwa z dzieckiem,
      - rozmowy na temat Boga, wiary, dobrego życia,
      - pomoc w pracy nad charakterem dziecka.

      4. Osobista modlitwa za dzieckoto będzie oddawanie dziecka i całej rodziny kochającemu Sercu Pana Jezusa. To będzie wypowiadana prośba o pomoc Boga w dobrym przygotowaniu się dziecka i całej rodziny na dzień Pierwszej Komunii Świętej. Warto też prosić, aby sam Pan Jezus osobiście otworzył duszę dziecka na to wielkie spotkanie, nie tylko ten pierwszy raz, ale też potem, za każdym następnym razem.

      5. Codzienna modlitwa z dzieckiem, dobrze, jeżeli obejmuje:
      - Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo– jest to wypraszanie pomocy oraz powierzenie się Bogu Ojcu i Matce Bożej,
      - spontanicznie wypowiadane prośby do Jezusa, Hostii, o błogosławieństwo dla dziecka i całej rodziny na dzień Pierwszej Komunii Świętej,
      - nauczenie dziecka odprawiania codziennego rachunku sumienia, początkowo rodzice przypominają w delikatny sposób jego drobne przewinienia (kłótnie, niechęć do sprzątania zabawek, niegrzeczność, nieposłuszeństwo), następnie razem z nim niech przepraszają Boga za wszystko, czym ono Go zraniło i czym domownicy zawinili,
      - danie chwili czasu na cichą modlitwę, aby dziecko mogło Jezusowi powiedzieć o swoich sprawach czy sekretach,
      - warto częściej niż zwykle wstępować z dzieckiem do kościoła, by ono samo nauczyło się rozmawiać z Panem Jezusem obecnym w tabernakulum.

      6. Rozmowy na temat wiarymogą dotyczyć między innymi tego, co było na lekcji religii, czego dziecko się dowiedziało, co ciekawego mówił ksiądz, czy czego się dziś nauczyło, co zapamiętało. Dobrze, jeżeli rodzic dopowiada do tego, co dziecko mówi, aby dać dziecku pełniejszy obraz wiary i Boga. Na pewno będzie tu ważna zachęta dana dziecku do uważania na każdej katechezie i mobilizacja do aktywności na tej szczególnej lekcji (zeszyt, odpowiedzi, pomoc innym).

      7. Praca nad charakterem dzieckabędzie obejmowała:
      - pomoc dziecku w zauważeniu dobrych cech charakteru, żeby je rozwijać (na przykład cierpliwość, dokładność, ładne zajmowanie się młodszym rodzeństwem) oraz zauważania swoich słabości, wad (na przykład denerwowanie się, lenistwo, wpadanie w złość),
      - wspólne zastanawianie się z dzieckiem, jak rozwijać ma w sobie dobre cechy, a jak pracować nad złymi, żeby im nie ulegać raniąc innych i Boga, tu ważne jest uświadomienie dziecku, że praca nad swoim charakterem jest przygotowaniem serca na przyjęcie w Komunii Świętej Pana Jezusa,
      - rozbudzanie w dziecku pragnienia bycia lepszym, pragnienia poprawy,
      - pobudzanie do wypełniania dobrych uczynków, aby sprawiać nimi radość Jezusowi oraz okazywać Mu wdzięczność,
      - zachęcanie dziecka do podejmowania dla Jezusa, który tyle wycierpiał, małych wyrzeczeń (tak zwanych ofiar), jeżeli Jezus przez mękę i śmierć otworzył każdemu wstęp do nieba, to dziecko może dla Niego zrezygnować niekiedy ze słodyczy, smakołyków, z małej przyjemności, przezwyciężyć ciekawość czy lenistwo, ważne jest, aby budzić w dziecku radość, że coś się dla Jezusa udało zrobić.

       

    • „Wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną”.

      Bóg jest najważniejszy
      Bardzo łatwo przychodzi nam popadać w skrajności. Jedni lekceważą szatana, którego traktują często jak legendę lub średniowieczny zabobon. Inni z kolei szybko popadają w przesadę, skupiając się wyłącznie na działalności diabła i wszędzie widząc jego obecność i działanie. Obie postawy są błędne i odwracają nas od Tego, który jest najważniejszy, od Boga. Św. Michał uczy nas natomiast pokornego podejścia do dzieł Stwórcy w naszym życiu, jak i do zagrożeń płynących od szatana. Tradycja głosi, że kiedy Lucyfer zbuntował się przeciwko Bogu, Michał powstał jako pierwszy do walki ze zbuntowanymi aniołami i powiedział słowa „Któż jak Bóg”, aby w ten sposób pokazać, że tylko w Bogu jest pełnia życia.

      Istota naszego powołania
      „Któż jak Bóg” to nie tylko imię, to przesłanie, które także dzisiaj jest bardzo aktualne. W mediach ciągle słyszymy o atakach na Boga, na Kościół, o marginalizowaniu tego, co święte. Żyjąc w świecie, bombardowani przekazem medialnym, jeszcze bardziej możemy skupiać się na walce dla walki, a nie na Bogu. Św. Michał pokazuje, że to, co najważniejsze, to prymat Boga w życiu codziennym. W poprzednich wiekach także chrześcijanie byli prześladowani i trwało zmaganie o obecność Boga w przestrzeni publicznej. Jezus pragnie, żebyśmy odkrywali nieustannie, że naszym powołaniem jest pełnienie woli Ojca, bez względu na okoliczności.

      Bóg nie chce śmierci człowieka
      Sanktuaria św. Michała Archanioła w Europie układają się w miecz, którym według legendy miał on strącić diabła do piekieł. Jednym z tych sanktuariów jest Mont Saint-Michel na północy Francji. Powstało ono w miejscu objawień Archanioła, który miał kilkukrotnie upominać biskupa Auberta, aby ten wybudował kościół. Hierarcha opieszale odnosił się do tego pomysłu i w końcu św. Michał miał dotknąć jego głowy w taki sposób, że powstała dziura w czaszce nieposłusznego kapłana, który jednak przeżył. Ta średniowieczna legenda, dość brutalna zresztą, pokazuje, że Bóg nigdy nie chce śmierci człowieka, ale pragnie, aby zaufał on Opatrzności Bożej, prowadzącej go zawsze do dobra.

      Strategia walki duchowej
      Walka duchowa może się zacząć wtedy, gdy stawiamy Boga na pierwszym miejscu. Dzieje się to dzięki lekturze Słowa Bożego, osobistej modlitwie, sakramentom, a także uczynkom miłosierdzia, ale tylko pod warunkiem, że spełniane są nie dla poklasku, ale z powodu miłości do Boga. Dopiero wtedy możemy stanąć do walki duchowej razem ze św. Michałem, który będzie uwrażliwiał nas jeszcze bardziej na nasze słabości. Jest to ważne, bo tym który zwycięża zło, jest sam Bóg. Naszym zadaniem jest otwarcie się na łaskę Bożą, przyjęcie jej i współpraca z nią. Do tego potrzebna jest wiara w miłosierdzie Boga, abyśmy odkrywali, że Bóg nigdy się nie męczy, przebaczając nam nasze grzechy. On podnosi człowieka i uzdalnia go do dobrych wyborów. Dzisiaj, kiedy modne stają się marsze przeciw komuś lub czemuś, warto zobaczyć, że św. Michał pragnie, żebyśmy przede wszystkim opowiadali się za Bogiem jako Jego wierni uczniowie. W tym właśnie chce nas nieustannie wspomagać. Św. Jan Paweł II tak mówił o modlitwie do św. Michała: „Niech ta modlitwa umacnia nas do walki duchowej, o której mowa w Liście do Efezjan: W końcu bądźcie mocni w Panu siłą Jego potęgi (Ef 6, 10). A jest to ta sama walka, do której odnosi się Apokalipsa, przywołując przed nasze oczy obraz św. Michała Archanioła”.

      Zaproszenie do Nowenny
      Zapraszam wszystkich do modlitwy Nowenną do św. Michała Archanioła w dniach od 20 do 28 września. Przyzywajmy potężnego wstawiennictwa św. Michała Archanioła. Złóżmy wszystkie intencje w sanktuarium Mont Saint-Michel. Podczas Eucharystii przedstawmy sprawy Bogu.

    • Jan stał na drugim brzegu Jordanu, a wraz z nim dwóch jego uczniów. A gdy ujrzał przechodzącego Jezusa, rzekł: „Oto baranek Boży!”. Obaj uczniowie słyszeli, jak mówił i poszli za Nim. Gdy Jezus się odwrócił i spostrzegł, że idą za Nim, zapytał ich: „Czego szukacie?”. Oni rzekli: „Rabbi – to znaczy nauczycielu – gdzie mieszkasz?”. Odpowiedział im: „Chodźcie, zobaczcie”. Poszli i zobaczyli, gdzie mieszkał. I w tym dniu pozostali u Niego (J 1, 35-39).

      Ten urywek Ewangelii mówi, że Boga człowiekowi wskazuje drugi człowiek. I zastanawiające – Jezus nie odpowiada na pytanie uczniów, gdzie mieszka.
      Dlaczego?
      Przecież mógłby to zrobić i w ten sposób spełnić ich prośbę. A jednak tego nie czyni, bo nie wystarczy tylko przekazanie wiedzy o Bogu – nawet bardzo dogłębnej i zatrzymanie się na tym etapie. Jak więc mamy przekazywać wiarę naszym dzieciom?
      Żeby to robić owocnie trzeba mieć świadomość, że oprócz wiedzy potrzebne jest jeszcze świadectwo naszego życia. Tylko tak będziemy wiarygodni. Pogłębiona wiedza religijna jest nieodzowna, by mówienie o Bogu było prawdziwe i niebanalne. Inaczej narazimy się na śmieszność! Jeśli nie będziemy pogłębiać wiedzy religijnej i nie będziemy żyć zgodnie z wyznawanymi zasadami, nie przekażemy dzieciom wiary. Obydwa aspekty są ważne – wiedza i świadectwo życia. Jeśli my, rodzice, zaniedbujemy pogłębianie naszej wiary, to zaniedbujemy również religijne wychowanie dzieci. Z pustego nawet Salomon nie naleje.

      W niniejszym, ostatnim odcinku z tej serii rozważymy te cnoty, które możemy przekazać naszym dzieciom przez przykład własnej postawy na co dzień.

      Cierpliwość – to powstrzymywanie się od gniewu, napastliwości czy kłótliwości. To również wytrwałość w dążeniu do dobra. Uzbrojenie się w cierpliwość nie oznacza przyzwolenia na to, aby być permanentnie poddanym przemocy fizycznej, słownejbądź psychicznej. Nie oznacza zgody na przedmiotowe traktowanie.
      Warto odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego jesteśmy niecierpliwi, wszystko nas drażni i prowadzi do reakcji agresywnych. Tak może się dziać, gdy stawiamy siebie w centrum i wymagamy, by ludzie w naszym otoczeniu zachowywali się wyłącznie tak, jak to my sobie wyobrażamy. Żądanie, by relacje międzyludzkie były idylliczne, to utopia, ale prowadząca do frustracji i zdenerwowania. Oczekujemy, by ludzie byli doskonali. Gdy nie będziemy dbali o cierpliwość, to zawsze znajdziemy wymówki, aby reagować gniewem i w końcu staniemy się ludźmi nieznośnymi, a dom rodzinny stanie się polem nieustannej bitwy. Cierpliwość i wytrwałość umacniają się, gdy uznamy,że druga osoba ma prawo do życia ze mną, do rozwoju swoich zdolności, zainteresowań, pasji, nawet gdy jejpomysły są dla nas irytujące. Każda osoba jest autonomiczną odrębnością, jednością i zagadką, a nie naszym wyobrażeniem o niej, które jest tylko w naszej głowie.
      Pochodną cierpliwości jest życzliwość, wyrażająca się w gotowości służenia pomocą. Objawia się ona radością z powodu dobra innych, docenia osiągnięcia innych i nie odczuwa ich jako zagrożenia dla siebie. Przeciwieństwem życzliwości jest zazdrość. Nie rozwija w sobie postawy życzliwości, kto zawsze musi się porównywać lub współzawodniczyć z innymi, nawet ze swoim współmałżonkiem, aż po skrywaną radość z jego czy jej porażek. Życzliwość akceptuje fakt, że każdy ma inne drogi życiowe i różne drogi do szczęścia. Życzliwość wyklucza pychę i wpisuje się w sprawiedliwość przez odrzucenie sytuacji, gdy niektórzy mają dużo, a inni cierpią niedostatek. Taka postawa nie jest wyrazem zazdrości, lecz niezgodą na drastyczne i niesprawiedliwe różnice w poziomie życia.
      Życzliwość nie wyklucza oburzenia. Oburzenie jest zdrowe, gdy reagujemy wobec poważnej niesprawiedliwości, ale staje się szkodliwe, gdy ma skłonność dominującą do osądzania i przenikania wszelkich naszych postaw wobec innych. Żywienie takiego oburzenia staje się naszą wewnętrzną agresją przeciwko innym. Powoduje zaciemnienie rozumu, niemoc i doprowadza najczęściej do wycofania i samoizolacji z poczuciem zgorzknienia i pesymizmu.

      Trzecia cecha to uprzejmość. Pojmowana jako typ relacji międzyosobowych, w których słowa, gesty, sposób bycia są sympatyczne i miłe, a nie grubiańskie, sztywne czy opryskliwe. Nie jest możliwa uprzejmość, gdy panuje pesymizm i swoiste polowanie na błędy i wady drugiego, być może by zrekompensować własne kompleksy. Uprzejmość jest szkołą wrażliwości i bezinteresowności, wymagającą takiego kształtowania umysłu i zmysłów, by nauczyć się czuć i mówić, a niekiedy milczeć. Wchodzenie w życie drugiego przez relacje z innymi osobami, ja – ty, jest częścią naszego życia, wymaga delikatności, czułej subtelności i postępowania w sposób afirmujący godność drugiej osoby. W tym drugim człowieku przez moją z nim relację czynię jego i siebie równocześnie szlachetniejszym,mądrzejszym, życzliwszym itym podobne. On mnie i siebie współtworzy ze mną. „Z jakim się wdajesz, takim się stajesz” – mówi przysłowie. Uprzejmość jest afirmatywna, pocieszająca, budująca nadzieję, niosąca ulgę.

      Hojność – nie mylić z rozrzutnością. Hojność wyraża się gotowością niesienia pomocy w różnych formach, na przykład wsparcia materialnego czy w innej formie, na przykład finansowego. Hojność i ofiarność to jak dwie siostry.
      Mówimy, aby kochać innych, trzeba najpierw pokochać samego siebie. Ten, kto nie potrafi kochać samego siebie, napotyka też na trudności w miłowaniu innych. „Kto jest zły dla siebie, czyż będzie dobry dla innych”(Mądrość Syracha 14, 5). Miłuj bliźniego swego jak siebie samego, a nie bardziej, ale unikaj również przyznawania pierwszeństwa miłości dla samego siebie, jakby miłość siebie samego była szlachetniejsza niż dar z siebie dla innych.

      Przebaczanie, abyśmy mogli przebaczać innym, trzeba umieć przebaczyć sobie. To nie znaczy zbanalizować tego zła, którego się dopuściliśmy. Przebaczenie odbywa się w prawdzie. Co się dzieje, gdy nasze błędy, nieuzasadnione krytyczne uwagi o nas, spowodowały utratę naszego szacunku do samych siebie? Prowadzi to do wystrzegania się kontaktów z ludźmi, samoizolacji, powstawania lęku w relacjach międzyosobowych, a obwinianie innych przynosi fałszywą ulgę. Trzeba żyć i modlić się z własną historią, powierzyć ją Bogu, zaakceptować siebie, być świadomym własnych ograniczeń i także przebaczyć sobie, abyśmy mogli przebaczać innym. Taka postawa jest doświadczeniem Bożego przebaczenia, usprawiedliwienia danego za darmo, a nie za nasze zasługi. To trudna droga do przejścia, ale jedyna i owocna. Słuszna obrona własnych praw i własnej godności nie może przekształcić się w uporczywą i stałą chęć odwetu. Dzieje się tak, gdy mamy skłonność do szukania poza sobą coraz to więcej win, wyobrażania sobie coraz to więcej niegodziwości, zakładania wszelkich złych intencji i przypisywaniu wszystkiemu takiej samej wagi, co grozi tym, że będziemy tak samo okrutni wobec każdej, nawet drobnej niezręczności.
      Przebaczenie nigdy nie jest łatwe!

      Jak mamy przebaczać? Na kolanach? Nie!
      Wystarczy mały gest, mała rzecz, mała pieszczotka bez słów i wraca zgoda w rodzinie. Wewnętrzną reakcją wobec przykrości winno być błogosławieństwo w sercu, pragnienie dobra drugiej osoby, proszenie Boga, aby ją i mnie wyzwolił i uzdrowił. Jeśli mamy walczyć ze złem, róbmy to ze sprzeciwem wobec przemocy wewnętrznej, próbującej zagnieździć się w naszym sercu. Mówimy,„miłość ci wszystko wybaczy”, to nie oznacza, że nie bierze pod uwagę zła. Mam tu na myśli przede wszystkim używanie języka. Małżonkowie, którzy się kochają, mówią dobrze jedno o drugim, starają się pokazać dobrą stronę drugiej osoby, a nie tylko słabości i niedomogi. Zachowują milczenie, by nie psuć dobrego obrazu współmałżonka. Nie jest to naiwność, która udaje, że nie widzi słabych punktów drugiej osoby. Wie, że wady i przywary są tylko częścią, a nie całością drugiej osoby. Nieprzyjemne zdarzenia nie są całością relacji, jedynie jej fragmentami. Współmałżonek jest nie tylko tym, który mnie tylko denerwuje. Jest czymś znacznie więcej. Kocha mnie takim, jakim jest, jak potrafi ze swoimi ograniczeniami, ale to nie oznacza, że jego miłość jest fałszywa, czy też, że jest nierzeczywista. Jest rzeczywista, ograniczona i doczesna. Współistnieje z niedoskonałością, wybaczeniem i potrafi zamilczeć w obliczu ograniczeń umiłowanej osoby.

      Zaufanie – to życie w prawdzie i odpowiedzialności, ale nie łatwowierność. Nie chodzi tylko o wyzbycie się podejrzeń, że druga osoba kłamie, oszukuje. Małżonkowie winni mieć obszary autonomii, otwartości na świat i nowe doświadczenia, by wzajemne relacje między nimi były ciągle na nowo odkrywane i bogate. Mogą dzielić się tym, co dobrego i pięknego odkrywają poza kręgiem rodzinnym. Kiedy ktoś wie, że inni mu ufają i doceniają jego dobroć, to ukazuje się takim, jakim jest bez udawania i przybierania maski. W przeciwnym wypadku będzie wolał zachować swoje sekrety, ukryć swoje upadki i udawać kogoś, kim nie jest. W rodzinie, w której zawsze powraca zaufanie mimo wszystko, ujawnia się prawdziwa tożsamość jej członków i spontanicznie odrzucane jest oszustwo, fałsz i kłamstwo.

      Pobożność w rodzinie.
      Każde pobożne życie polega na modlitwie. Modlitwa rodzinna ma swoje cechy specyficzne. Jest modlitwą wspólną męża, żony i dzieci, często również dziadków. Wspólnota rodzinna w modlitwie jest owocem modlitwy i warunkiem jej istnienia, zapoczątkowanej dwoma sakramentami – chrztu i małżeństwa. Modlitwa rodzinna może wyrażać się w różny sposób, gdyż wiele jest dróg prowadzących do Boga. Czasami będą to proste modlitwy nauczone przez matkę, innym razem modlitwy liturgiczne bądź krótkie zwyczajowe – na przykład modlitwa przed jedzeniem, wspólna modlitwa wieczorna, modlitwa różańcowa. Chodzi o różne zwyczaje zależne od miejsca, ale zawsze trzeba się starać, aby modliła się cała rodzina w sposób prosty, naturalny i bez świętoszkowatości. Rodzice winni korzystać z różnych okazji codziennego życia, aby rozwijać kulturę modlitwy – znarodzin, imienin, urodzin, zaręczyn, śmierci krewnych itym podobnych. Te chwile stanowią sposobność dziękczynienia i oddania się Bogu.
      Święty Paweł VI przypomniał ojcom i matkom: „Matki, czy uczycie swoje dzieci modlitw chrześcijanina? Czy przygotowujecie w uzgodnieniu z kapłanami swoje dzieci do pierwszych sakramentów, Spowiedzi, Komunii Świętej, Bierzmowania? Czy przyzwyczajacie je, kiedy są chore, do myślenia o Chrystusie, który cierpi? Do wzywania pomocy Najświętszej Maryi Panny i świętych? Czy odmawiacie różaniec w rodzinie?
      A wy ojcowie, czy potraficie modlić się z waszymi dziećmi, z całą wspólnotą rodzinną, przynajmniej czasami?
      Wasz przykład prawości myślenia i postępowaniapoparty wspólną modlitwą ma znaczenie nauki życia, ma znaczenie aktu kultu o szczególnym znaczeniu; w ten sposób wnosicie pokój w mury domostwa.
      Pokój temu domowi.
      Pamiętajcie – w ten sposób budujecie Kościół. Rodzina poza domem winna uczestniczyć w życiu sakramentalnym, a w szczególności w sakramencie pojednania i Eucharystii.

      Kilka przykładów pobożności w rodzinie, życia liturgicznego i sakramentalnego.
      Wszczepiać dzieciom od najmłodszych lat miłość do Najświętszego Sakramentu i Najświętszej Maryi Panny.
      Starać się, aby wszelkie praktyki pobożne zawierały treści teologiczne, nawet jak dzieci ich nie rozumieją.
      To wymaga pogłębionej wiedzy religijnej.
      Rodzice winni uczyć modlitwy, ale winni wyjaśniać, do kogo się zwracają i dlaczego należy się modlić. Starać się, by dzieci odmawiały wraz z nimi codzienne modlitwy – przed jedzeniem, Anioł Pański, modlitwy wieczorne. Modlitwę rodzinną należy odmawiać z wielką czcią. Rodzice winni zadbać o należną postawę dzieci, upominać je, gdy okazują oznaki rozproszenia. To nie to samo, co zabawa. Modlitwa może być krótka, ale nie może być byle jak odmawiana! Należy znaleźć jakiś sposób wspólnego odmawiania Różańca w rodzinie. Najmłodsze dzieci mogą odmawiać na przykład jedną tajemnicę, a w miarę jak dorastają niech modlą się więcej. Powierzać dzieciom prowadzenie modlitwy! Chodzić z dziećmi na Mszę Świętą wspólnie, kiedy to możliwe i stopniowo wprowadzać je w cztery rodzaje modlitwy, cztery cele, Mszy Świętej – uwielbienia, dziękczynienia, wynagrodzenia i błagania, prośby, aby ją coraz bardziej doceniały. Dopilnować ich należytej postawy w kościele. Uświadomić im, że tu jest rzeczywiście i prawdziwie obecny Chrystus.
      Zadbać o ich strój.
      Do kościoła nie powinno się chodzić jak na rewię „kusego ciała” lub niedbale jak na piknik grillowy. Pomagać im w przyjęciu i przygotowaniu się do Komunii Świętej przez przestrzeganie postu eucharystycznego, odmawianie aktów żalu i miłości do Jezusa. Nauczyć dzieci należytego dziękczynienia po przyjęciu Komunii Świętej, by sobie uświadomiły obecność Chrystusa w nich samych, aby podczas modlitwy dziękczynnej adorowały Go w sobie i powierzały Mu wszystkie sprawy. Wyjaśniać dzieciom od najmłodszych lat znaczenie świąt liturgicznych. Uczyć je, aby swoje cierpienia przeciwności, wysiłki, pracę traktowały jako wynagrodzenie Bogu za wszystkie grzechy. Mówić im, że w ten sposób współuczestniczą z Chrystusem w dziele Odkupienia. To w przyszłości będzie im służyć jako oparcie w życiu. Wyrabiać w nich stałość i wytrwałość w modlitwie i praktykach pobożnych. W kanon modlitewny włączać sześć prawd wiary oraz przykazania Boże i kościelne. Zadbać o to,  by – kiedy zaczną wchodzić w życie otoczenia – nie wstydziły się swojej wiary i pobożności, nie kierowały się względami ludzkimi, lecz były apostołami swojego środowiska. Zachęcać dzieci, by poznały życiorysy swoich patronów, których imiona noszą.

    • Ku przypomnieniu.

      Cnoty intelektualne – wiedza, mądrość, cnoty praktyczne doskonalące umiejętności – na przykład sztuka.
      Cnoty kardynalne (moralne) – roztropność, sprawiedliwość, umiarkowanie i męstwo.
      Cnoty teologalne – wiara, nadzieja i miłość – jednoczą człowieka z Bogiem.
      Cnoty główne – jako przeciwieństwo grzechów głównych.

      W poprzednim odcinku rozważaliśmy, jak rozwijać u dzieci:
      - szczerość,
      - lojalność,
      - porządek,
      - wielkoduszność,
      - pokorę.

      W tym odcinku zastanowimy się, jak u dzieci kształtować:
      - dystans do rzeczy materialnych,
      - radość jako odkrycie własnej godności,
      - posłuszeństwo i uległość,
      - czystość i wstydliwość.

      Dystans do rzeczy materialnych (doczesnych).
      „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie”.
      „Czyńcie sobie ziemię poddaną” – jako przykazanie dane człowiekowi w Raju.

      Dla wielu ludzi ubóstwo polega na wyrzeczeniu się posiadania. Ubóstwo nie wyczerpuje się w takiej postawie, polega również na nieprzywiązywaniu się do dóbr ziemskich (ubodzy w duchu). Chrześcijanin powinien tkwić w świecie, powinien być zaangażowany w sprawy tego świata, ale nie ograniczać się wyłącznie do spraw tego świata i przywiązywać się do nich jako najważniejszych.

      „Czyńcie sobie ziemie poddaną” jest nakazem Boga, ale nie oznacza, że ograniczamy się tylko do spraw tego świata. Pracujemy w przestrzeni ziemskiej – horyzontalnej, podejmujemy trud codzienności, ale nasz cel jest wertykalny, kierujemy wzrok ku niebu, ku Chrystusowi, uzgadniając naszą wolę z Jego wolą.
      Dzieci powinny być wychowywane w prostym i powściągliwym stylu życia. Rozpieszczać dziecko to nie znaczy rozpuszczać je.
      Rozpieszczanie to serdeczna bliskość dziecka z rodzicami i rodzeństwem, a nie spełnianie każdego jego kaprysu, co jest antywychowawcze. Dzieci powinny umieć ocenić, jaką wartość ma dana rzecz i odkryć, że dzielenie się rzeczami jest wyrazem życzliwości i przyjaźni między rówieśnikami oraz wyrazem szacunku i uznania dla postawy życzliwości.

      Kilka przykładów, jak uczyć dystansu do rzeczy materialnych.
      Uczyć dzieci od najmłodszego wieku, że żadna z rzeczy materialnych, które posiadają, nie należy wyłącznie do nich. Nie powinny niszczyć zabawek, które im podarowano. Nie powinny też robić tragedii, gdy inne dziecko zepsuje coś niechcący. Powiedzieć dzieciom, że również rodzice, którzy posiadają różne rzeczy, pożyczają je innym ludziom – na przykład sąsiadom, gdy oni czegoś potrzebują. Rzecz, choć jest własnością indywidualną dziecka, winna służyć również innym. Użyczanie jest zanegowaniem postawy egoistycznej.
      Dbać o to, by część swoich pieniędzy przeznaczały na jałmużnę. Powinny też oszczędzać na prezenty dla rodziców, rodzeństwa czy koleżanek. Niech nauczą się nie przywiązywać wagi do niewygód, niedostatku itym podobnych. Od czasu do czasu stawiać je w takiej sytuacji, na przykład na wycieczkach.

      Dzieci winny dbać o swoje ubranie, szanować je dla młodszego rodzeństwa. Dobrym przykładem jest przyjmowanie ubrań od innych rodzin. Starać się, by dzieci nie ulegały dyktatowi mody. Nieraz rodzice, gdy dzieci są jeszcze małe i nie potrafią dla siebie wybierać, kupują im najmodniejsze ubrania. Niech dzieci wiedzą, ile kosztują ubrania, które im się kupuje i uświadamiają sobie, że należy kupować rzeczy tańsze, które również są ładne, choć podobają się im droższe.

      Radość jako odkrycie własnej godności.
      Radość jest cnotą, która mimo przeciwności wyraża (zapewnia) stałość ducha, iż człowiek jest świadomy własnej godności zakotwiczonej w Bogu. Na obraz i podobieństwo Boga jestem przez Niego stworzony. Prawdziwa radość jest poważna, to nie to samo co powierzchowna wesołość, nie polega na huku zabaw i nie wyczerpuje się w rozrywkach. Dzieci wyrażają radość spontaniczną wesołością i uciechą, to jest w ich naturze. Radość jest owocem życia z Bogiem i dla Boga przez realizowanie Jego woli wyrażonej w przykazaniach.
      Jak pokazać dzieciom radość doświadczania własnej godności i bycia uczynnym.
      Przykłady.
      Nauczyć dzieci, by z pogodnym usposobieniem znosiły wszelkie przeciwności nie złorzecząc nikomu. Rodzice sami winni dać temu przykład. Niech nie tracą dobrego samopoczucia i potrafią być radosne, gdy im czegoś brakuje. Rodzice powinni wytłumaczyć dziecku, że ów brak to nie powód do smutku, agresji, czy „obrażania się na cały świat”. Pokazać, że mają wiele powodów, by być radosnym. To dobra okazja, by ukazać dziecku jego dobre strony i dobre strony ludzi i rzeczy. Dzieci winny dzielić radość z innymi. Rodzice winni to dziecku pokazać, ciesząc się z osiągnięć własnego dziecka i jego kolegów. Uczyć dzieci od początku przyjmować cierpienie i ofiarować je Jezusowi, dołączając intencję, na przykład za brata czy siostrę, mamę, tatę czy innych bliskich im osób. Pochwalić dziecko za życzliwość i nawet drobne gesty serdeczności, pokazać, że więcej radości przynosi uczynność niż egoistyczna postawa samolubnej, niewrażliwej obojętności na potrzeby innych.
      Do rozważenia tekst.
      „Spałem i śniłem, że życie jest radością. Obudziłem się i zobaczyłem, że życie jest służeniem. Służyłem i zrozumiałem, że służenie jest radością” (Rabindranat Tagore, 1861-1941, Nobel w 1913 roku z literatury).
      To myśl warta zapamiętania nie tylko przez dzieci.
      Smutek u dziecka jest często skutkiem pogwałcenia jego godności, swoistej postawy traktowania go jako jedynie ważnej rzeczy, a nie osoby, której poświęca się czas i wchodzi w przyjaźń, bliskość, dyskrecję i subtelne powiernictwo.
      Do rozważenia różnice znaczeniowe – radość, uciecha, wesołość, przyjemność.

      Posłuszeństwo a uległość.
      Cnota posłuszeństwa polega na przyjmowaniu za własne nakazów autorytetu. Chrześcijańskie posłuszeństwo bierze za wzór Jezusa, który był posłuszny aż do śmierci. Autorytetem dla nas jest Jego nauczanie i nauczanie Kościoła, który On założył. My jesteśmy Kościołem, ale Kościół nie jest nasz – jest Chrystusowy. Posłuszeństwo dzieci wobec rodziców jest posłuszeństwem wobec Boga, który postawił ich na czele rodziny. To nakłada ogromną odpowiedzialność przede wszystkim na rodziców za kreowanie fałszywego obrazu Boga i wprowadzenie dzieci w zasady moralne, wobec których wszyscy winni jesteśmy posłuszeństwo. Posłuszeństwo winno być rozumnie uzasadniane, inaczej przeradza się łatwo w poddaństwo i uległość. Świadectwem, które dzieci potrzebują ze strony rodziców, jest to, by nie ulegali i nie dawali się ponieść złości. Dziecko, które popełnia zły czyn winno być upomniane, ale nigdy jako ktoś, na kim rozładowywana jest własna agresywność. Szkodliwa jest postawa nieustannie karząca, która nie pomaga w dostrzeżeniu zróżnicowanej powagi działań, powodując zniechęcenie i podrażnienie. Napomnienie jest bodźcem, jeśli równocześnie docenia się i uznaje wysiłki dziecka, odkrywa ono wtedy, że jego rodzice darzą je cierpliwą ufnością. Napominane z miłością dostrzega, że jest kimś, odkrywa, że jego rodzice uznają jego możliwości. Nie wymaga, by jego rodzice byli nieskazitelni, ale dostrzega, że i oni mają wady i podejmują osobiste wysiłki, by być lepszymi. Umiejętność egzekwowania posłuszeństwa jest sztuką trudną, wymaga delikatności, rozwagi, cierpliwości i uporu budowania własnego autorytetu, a przede wszystkim czytelnych zasad, w imię których dzieci mają być posłuszne.

      Jak uczyć cnoty posłuszeństwa?
      Trzeba wyrażać polecenie w formie jednoznacznie uzasadnionej prośby, a nie litościwego błagania o łaskawe wykonanie nakazu. Kiedy wykonanie polecenia wymaga wysiłku i trudu, niech nie przekazują go swojemu rodzeństwu. Niech każdy zna swoje obowiązki. Na przykład utrzymanie porządku w swoim pokoju. Pozwolić dzieciom na poznanie konsekwencji nieposłuszeństwa, gdy z tego powodu nic im nie zagraża. Na przykład dziecko na spacerze chce zrywać liście pokrzywy, choć jest przestrzegane, by tego nie robiło, bo się poparzy i będzie go bolało. Niech zrywa – to doświadczenie konsekwencji nieposłuszeństwa. Posłuszeństwo winno być natychmiastowe. Niech dzieci przywykną do tego, że nie powinno się im powtarzać, co mają robić. Odwlekanie nakazanych czynności to może być wyraz lekceważenia, sprzeciwu bądź zmęczenia. Trzeba zapytać, dlaczego tego nie robisz, o co cię prosiłem.
      Unikać publicznego karcenia, na przykład wobec kolegów, bo to jest upokarzające i przynosi najczęściej odwrotny skutek – rodzi opór, gorycz poniżenia i chęć odegrania się.
      Rodzice stają najczęściej pomiędzy dwoma skrajnościami. Jedna skrajność to przekonanie, że dziecku wszystko się należy, nie nakładając na nie żadnego zobowiązania. Dziecko ma do wszystkiego prawo (jest do wszystkiego uprawnione), ale nie ma żadnych obowiązków.
      Drugą skrajnością byłoby ukierunkowanie go ku życiu w udręce obowiązków i przymusie realizacji pragnień innych osób. Tak ukierunkowane działania wychowawcze to tłamszenie własnej godności, unikalnej osobowości i świadomości swych praw. To nauka uległości i poddaństwa. Obrazuje to dobrze przysłowie – „potulne cielę dwie krowy ssie”. Tylko że człowiek to nie jest cielę, kieruje się rozumem i zasadami moralnymi. Posłuszeństwo nie jest sprawą tych, co nie mają „charakteru”, lecz właśnie sprawą ludzi z silną osobowością. Dla silnych osobowości ważny jest autorytet i rozumne uzasadnienie, dlaczego mam robić tak a nie inaczej.

      Czystość i wstydliwość.
      Czystość jest cnotą, która polega na poskramianiu popędu seksualnego i rozciąga się na inne uczucia, które bazują na popędzie seksualnym. Strażniczką czystości jest cnota wstydliwości, która chroni przed obcymi całą sferę intymną człowieka.
      Człowiek jest istotą z tej ziemi, wszystko co czyni i czego poszukuje pełne jest namiętności. Jest jakby „imperium namiętności” (film japońskiego reżysera Nagisha Osima), nad którymi musi nauczyć się panować. Doświadczanie uczuć nie jest samo w sobie czymś moralnie dobrym albo złym. To, co jest dobre lub złe, to czyny, które pod wpływem tych uczuć popełniamy. Jeśli jednak uczucia są umacniane i poszukiwane, a z ich powodu popełniamy niegodziwe czyny, to zło polega także na tym,że takie uczucia rozbudzamy, umacniamy i podtrzymujemy. Pokazać różnicę pomiędzy miłością a zakochaniem, odwołując się do doświadczenia zakochania się młodego człowieka.
      Miłość i zakochanie to dwie rożne rzeczywistości. Miłość jest zależna od człowieka i wyraża się w czynach szlachetnych. Zakochanie nie jest zależne od człowieka, jest uczuciem, które pojawia się niezależnie od woli i tak samo wbrew woli zanika. Człowiek zakochany nie chce się odkochać, chce trwać w tym stanie zauroczenia, a mimo to przestaje być zakochany, choć tego nie chce. Tutaj ujawnia się czytelna dla młodego człowieka różnica pomiędzy zakochaniem a miłością.

      Jak praktykować cnotę czystości?
      Dzieci winny nauczyć się ubierać elegancko, w dobrym guście i ze smakiem, stroniąc od prostackiej oferty erotycznej tandetybądź epatowania pustą ekstrawagancją. Dopilnować należytej postawy w kościele i zadbać o stosowny strój na kościelnych uroczystościach. Niech ograniczają się w jedzeniu i piciu, gdyż łakomstwo jest przedsionkiem nieczystości. Powiedzieć o niestosowności wulgarnych słów i piosenek, o zachowaniu się przy ubieraniu i rozbieraniu w czasie wypoczynku, o korzystaniu z filmów, przedstawień teatralnych, o „kawałach” itym podobnych. Nauczyć dzieci umiejętności dostrzegania zachowań wulgarnych, trywialnych, obscenicznych, prostackich itym podobnych. Przestrzegać, bynie szukały towarzystwa z osobami zachowującymi się ordynarnie. Wychowanie bez błędów nie istnieje. Rodzice są ludźmi i popełniają błędy. Nie są nieomylni. Natomiast odpowiedzialni rodzice nie są mitem. Dzieci mają prawo do odpowiedzialnych rodziców. Przyznanie się do błędu albo niewiedzy jest prawidłowym zachowaniem rodziców. Winno być uzupełnione dążeniem do naprawiania błędów i szukaniem odpowiedzialności. Przecież tego właśnie uczymy własne dzieci.