Pielgrzymka Rowerowa dotarła na Jasną Górę

14/08/2020

11 sierpnia, po trzech dniach jazdy, Pielgrzymka rowerowa z Barcic dotarła na Jasną Górę.

30 pielgrzymów pod przewodnictwem Arkadiusza Koguta i kierownictwem duchowym Księdza Wojciecha Rymuta podczas trzech dni pokonało 269 km, aby pokłonić się Matce Bożej na Jasnej Górze.

Z Barcic pielgrzymi wystartowali 9 sierpnia, w niedzielę po Mszy świętej o godz. 9:00. W pierwszym dniu przejechali najdłuższy odcinek trasy z Barcic do Niepołomic, który wynosił 97 km. W drugim dniu pokonali 77 km i był to najkrótszy etap tej pielgrzymki z Niepołomic do Olkusza. W tym dniu trasa wiodła malowniczymi ścieszkami Ojcowskiego Parku Narodowego na Jurze Krakowsko - Częstochowskiej. Trzeci i ostatni dzień pielgrzymowania wiódł  również malowniczym Szlakiem Orlich Gniazd. Ostatni postój przed Częstochową był w Snktuarium Radziny w Leśniowie, gdzie znajduje się klasztor i nowicjat Ojców Paulinów. Ten dzień pielgrzymowania rozpoczął się o godzinie 7:00 w Olkuszu, a zakończył wjazdem przed Szczyt Jasnogórski o godzinie 17:00, Mszą Świetą i Apelem Jasnigórskim w Kaplicy Cudownego Obrazu Maki Bożej. W ostatnim dniu pielgrzymi pokonali trasę o długości 95 km.

Podczas tych rekolekcji w drodze Ksiądz Wojtek dawał świadectwo słowem i przykładem jak można być szczęśliwym poddając się całkowicie woli Bożej. Mowił o tym, jak ważne jest przebaczenie we wzajemnych relacjach między ludźmi, jak ważna jest postawa mamy i taty w wychowaniu dzieci, zaufanie do siebie i wzajemna miłość na co dzień, w zwyczajnych codziennych sprawach. W pierwszym dniu Ks. Wojtek zachęcał do tego, aby nie dźwigać zbędnego bagażu grzechu w życiu, aby go pozostawić w Sakramencie Pokuty Panu Jezusowi. Przecież nikt nie taszczy niepotrzebnych rzeczy ze sobą na pielgrzymce, nie zabiera szafy z ciuchami, sprzętów i różnych rzeczy, które są tylko ciężarem, a do niczego się nie przydadzą. Trzeba pozbyć się zbędnego bagażu grzechu, zatrzymać się w biegu życia i pozostawić go na postoju Temu, Który wie, co z nim zrobić, jak pomóc człowiekowi przytłoczonemu nieraz do granic wytrzymałości.
Na przykładzie Tymka, którego tata Arek ciągnął całą drogę w przyczepce pokazał nam, że trzeba wsiąść do takiej swoistej przyczepki wiary i miłości, zaufać Panu Bogu i pozwolić się ciągnąć. Widzieliśmy nie raz, jak podczas jazdy telepało przyczepką, niejednokrotnie słyszeliśmy dochodzące z przyczepki odgłosy znoszenia trudu pielgrzymowania Tymka, ale nie mieliśmy wątpliwości, że jest bezpieczny, bo znajduje się w dobrych rękach ojca. Skoro tata Tymka dba o jego bezpieczeństwo i robi wszystko, aby synowi nie stała się krzywda na drodze, to o ileż bardziej Bóg Ojciec zadba o nasze bezpieczeństwo w naszych trudnych sytuacjach życiowch. Wystarczy tylko zdać się całkowicie na wolę Bożą oraz słuchać Jego głosu i wsparcia w sakramentach Kościoła.
Całą drogę pielgrzymom towarzyszyła modlitwa, radość i wzajemna życzliwość, które sprawiły, że najmłodszy - 4,5 letni oraz najstarszy - 57 letni pielgrzym szczęśliwie dotarli do celu.

 

Zobacz zdjęcia:

<-- Powrót na stronę główną