Warto przeczytać !

12/03/2020

 Artykuł z dwumiesięcznika Miłujcie się nr 2019 -5, o Adorcji.

Bądź  dla Mnie!

Jak długo muszę żebrać o twój czas, twoją miłość i twoje towarzystwo? Jestem tu dla ciebie, ty bądź dla Mnie.

W latach 2007-2016 irlandz­ki oblat benedyktyński otrzymywał w czasie ado­racji eucharystycznych orędzia Pana Jezusa. W tych przekazach znajdzie­my odpowiedzi na wiele nurtujących nas pytań związanych z istotą ado­racji. Pozwólmy by słowa Zbawiciela rozgrzewały nasze serca, by wprowa­dzały nas w tajemnicę przyjaźni z Jego Boskim Sercem, i by przyniosły wiele owoców w naszej codzienności.

Po co adorować?

W notatce z 19 grudnia 2007 r. znaj­dujemy poruszające wyznanie: „Je­stem twoim przyjacielem, przyjacie­lem twojego serca, który jest zawsze przy tobie i który nawet na chwilę nie odwraca od ciebie wzroku. Tęsknię za twoją obecnością. Pragnę uczuć two­jego serca, pociechy twojej adoracji, twojego zadośćuczynienia i twojej miłości" - oto marzenie Boga, który, wydając się całkowicie w nasze ręce, staje się delikatną i bezbronną Hostią w Sakramencie Jego miłości.

Na tę nieskończoną Miłość, która każdego dnia wydaje się za nas w ofie­rze, wszyscy możemy odpowiedzieć swoją miłością; swą obecnością w od­powiedzi na rzeczywistą Obecność Boga na ziemi: adoracją i dziękczynie­niem. Boża miłość nie przymusza nas jednak do wzajemności, pozostawia nas zawsze wolnymi i cieszy się każ­dym, nawet najmniejszym, gestem naszej miłości.

Notatka z 28 stycznia 2012 r. zapew­nia nas, że nasze „tak" ma w oczach Bożych nieskończoną wartość: „Jakże cenne jest to, że przyszedłeś do Mnie, szukając Mojego Oblicza i ofiarowu­jąc Mi całą miłość twojego serca. To wystarczy. Uczynię wielkie rzeczy z tego małego aktu adoracji i miłości. Nie proszę o wysiłek ponad twoje siły. Nie jestem szorstkim i wymagającym nadzorcą; jestem najbardziej miłują­cym i najwdzięczniejszym z przyja­ciół. Żadna chwila, spędzona w Mojej sakramentalnej obecności, nie pozo­stanie bez nagrody, bo kocham tych, którzy Mnie kochają. Ukażę Moje Ob­licze tym, którzy Mnie szukają, i dam Moje Serce tym, którzy tęsknią za Moją przyjaźnią.

Szatan chce zrobić wszystko, by du­sze myślały, że jestem szorstkim i wy­magającym Bogiem, który nigdy nie zadowala się pokornymi ofiarami swo­ich dzieci; czyni wszystko, żeby dusze myślały, że się ukrywam, kiedy Mnie szukają, i udaremniam ich próby od­nalezienia Mnie, pozostawiając nieza­spokojonymi wszystlde ich pragnienia

poznania Mnie i doświadczenia Mojej miłości. Kłamstwa, kłamstwa, któ­re trzymają dusze z dala ode Mnie!

Ja zaś jestem najłagodniejszym i naj­wdzięczniejszym ze wszystkich przyjaciół [...].

Niczego nie odmówię tym, którzy Mnie kochają i którzy Mnie szukają w tym Sakramencie Mojej milczącej, żywej obecności. Ci, którzy przycho­dzą do Mnie, by choćby przez chwilę pobyć w Mojej obecności, którzy po­zwolą Mi dotknąć swej duszy, będą tu wracać wciąż na nowo. Znajdą we Mnie wszystko, czego potrzeba, aby być szczęśliwym na tym świecie, na­wet gdy cierpienia będą się mnożyć, a ciemność będzie spowijała wszystko dookoła. W Sakramencie Mojej miło­ści jestem drogocenną perłą i skar­bem ukrytym w roli. Jestem nieprze­mijającym szczęściem człowieka, który ma odwagę sprzedać wszystko, co posiada, aby Mnie posiąść" (10 mar­ca 2012 r.).

Jakie są skutki adoracji?

Gdy będziemy przychodzić do Jezu­sa czekającego na nas w Eucharystii, gdy zrobimy Mu w sobie miejsce i po­zwolimy Mu się napełniać, On zreali­zuje swoją obietnicę: „Adoruj Mnie w Mojej pokorze, a Ja uczynię cię po­kornym. Adoruj Mnie w Moim posłu­szeństwie, a Ja uczynię cię posłusz­nym. Adoruj Mnie w Mojej modlitwie do Ojca, a Ja będę modlił się do Ojca w tobie. Adoruj Mnie w Mojej miło­siernej miłości do grzeszników, a Ja uratuję ich dzięki tobie. Adoruj Mnie w Mojej słabości i w Moim ubóstwie, a Ja uczynię cię mocnym w Mojej ła­sce i bogatym w niebiańskie błogo­sławieństwa. Adoruj Mnie, a Ja będę żyć w tobie.

Adoruj Mnie, a w godzinie twojej śmierci wezmę cię do siebie i ukażę ci piękno Mojego Oblicza, bez zasło­ny, w chwale" (11 lipca 2011 r.).

„Tęsknię za twoją obecnością. Pragnę uczuć twojego serca, pociechy twojej adoracji, twojego zadośćuczynienia i twojej miłości".

Adoracja

W notatce z 5 września 2011 r. Pan Je­zus wyjaśnia nam: „Adorować Mnie to dawać dowód, że pokładasz całą swoją nadzieję we Mnie. Adorować Mnie to pokazywać Mi, że nie liczysz na siebie samego albo na innych, ale tylko na Mnie. Adorować Mnie to da­wać Mi wolność, bym działał w tobie tak, by zjednoczyć cię całkowicie ze Mną, tak jak Mnie o to prosiłeś: Moje Serce z twoim sercem, Moją Duszę z twoją duszą, Moje Ciało z twoim ciałem, Moją Krew z twoją krwią" (5 września 2011 r.).

„Dusze, które nigdy nie przeby­wają ze Mną, pozostają zamknię­te na łaskę zjednoczenia ze Mną, której tak bardzo pragnę im udzielić.

Czas spędzany w Mojej obecności uwrażliwia serce i uzdalnia je do przyjmowania miłości Mojego Eu­charystycznego Serca.

Czas spędza­ny w Mojej obecności pozwala oczom duszy przyzwyczaić się, poprzez wia­rę, do blasku Mojego Eucharystycz­nego Oblicza.

Kochaj Mnie i okaż Mi swoją mi­łość przez ofiarowanie Mi daru swo­jego czasu. Bądź niczym świeca, któ­ra istnieje tylko po to, by spalać się w Mojej obecności. Wystarczy, że je­steś tutaj ze Mną, ofiarowując Mi płomień swojej miłości i zgadzając się na spalanie się w cichej adoracji" (7 kwietnia 2016 r.).

Jak mam się modlić?

„Kiedy przychodzisz się modlić, nie tyle liczą się słowa, ile twoja miłująca uwaga całkowicie zwrócona na Moją obecność; to ona jest pociechą Mojego Serca. Daj mi ją, a ja dokonam cudów Mojej miłosiernej miłości w twojej du­szy. Trwaj przy Mnie twarzą w twarz. Odpoczywaj w Mojej obecności,  nie zmuszając się do wytwarzania ja­kichś myśli, uczuć czy wrażeń. Żadna z tych rzeczy nie jest konieczna do mo­dlitwy, która jest Mi miłą i która daje Mi wolność działania w twojej duszy. Tym, co jest niezbędne, jest wiara, a wraz z wiarą nadzieja, a z nadzieją miłość, która wiąże duszę ze Mną i sprawia, że zjednoczenie ze Mną staje się rzeczy­wistością" (6 listopada 2011 r.).

„ Potrzebujesz tylko tego, by być ze Mną. Jedynie o to cię proszę. Nie wy­magam ani górnolotnych myśli, ani wylewnej uczuciowości, ani zgrabnie skonstruowanych zdań. Proszę wy­łącznie o to, byś był przy Mnie. Potrze­buję twojego towarzystwa - tak jak potrzebowałem towarzystwa Piotra, Jakuba i Jana w Getsemani. Oni za­snęli, to prawda, ale wiedziałem, że są obok, a ich obecność przynosiła Mo­jemu konającemu Sercu pocieszenie.

Obawiasz się rozproszeń, marzeń czy głupawych myśli; one Mnie nie obrażają - są zaledwie tłem.

Pochłania Mnie twoja obecność przy Mnie. Nie zadziwiają cię te sło­wa? Pochłaniasz Mnie: Moje oczy spo­czywają na tobie; Moje Serce należy do ciebie; Moje uszy są całkowicie zaanga­żowane w to, by cię słuchać [...]. Uwierz w to, że jestem całkowicie tobą pochło­nięty, a i ty wkrótce będziesz całkowi­cie pochłonięty Mną. Mówię to, używa­jąc ludzkich określeń, używając języka przyjaźni, przywiązania, miłości, bo jestem tu obecny z całą wrażliwością i czułością Mojego człowieczeństwa. Jestem tu, oferując ci Moją przyjaźń, gotowy na spędzenie z tobą tyle czasu, ile ty będziesz gotowy spędzić ze Mną.

Chcę, byś był blisko Mnie: tak blisko jak Jan, gdy podczas ostatniej wieczerzy opierał swą głowę na Mo­jej piersi. Takiej modlitwy jak ta nie da się zmierzyć w minutach i w go­dzinach. Jest ona tym, czym jest -i to tak długo, jak długo trwasz w Mo­jej obecności. [...]

Wykorzystaj to, co ci teraz mówię, aby pocieszać innych, którzy toczą wal­ki na modlitwie, którzy uważają, że jest ona za trudna i zbyt wymagająca, pra­wie niemożliwa dla zwyczajnych ludzi. Dla tego, kto poszukuje Mojego Oblicza i pragnie spoczywać na Moim Sercu, modlitwa staje się prosta: bez słów, przynosząca pokój i ukojenie, oczysz­czająca i po Bożemu owocna" (26 stycz­nia 2014 r.). 

A gdy nie mam czasu na modlitwę?

„Żaden moment spędzony w Mojej obecności nie jest bez znaczenia. Każda oddana Mi chwila jest drogocenna w Moich oczach i przyniesie owoc całemu Kościołowi. Nie chodzi o ilość, o spędzanie długich godzin w Mojej obecności, kiedy obowiązki czyjegoś stanu życia wymagają czegoś innego.

To, czego pragnę, to chwile czystej adoracji i miłości, ofiarowane Mi przez proste, podobne do dziecięcego, serce.

Podobnie jak   matka znajduje tę samą radość z powodu małego polnego kwiatka, ofiarowanego przez jej dziecko, jak z wielkiego bukietu kwiatów, tak i Ja znajduję radość z jednej chwili ofiaro­wanej Mi z miłości.

Zacznij zatem ofiarowywać Mi to, co możesz. Zobaczysz, że spra­wię, że będziesz dokładał chwilę do chwili, aż podarujesz Mi tyle adora­cji i miłości, ile od ciebie pragnę. Zbyt wiele dusz zniechęca się, gdy usiłują się modlić, błędnie mniemając, że je­śli nie mogą podjąć się czegoś więk­szego, to lepiej nie brać na siebie ni­czego. I tak oto porzucają modlitwę i pozostawiają Mnie samego, oczeku­jącego choćby na chwilę ich obecno­ści, pociechę dla Mojego Serca.

Podaruj Mi choć chwilę adoracji i miłości, a Ja ją pomnożę i sprawię, że będziesz mógł Mi podarować go­dziny adorowania i miłowania wte­dy, gdy stanie się to możliwe w two­im życiu i kiedy cię o to poproszę. Zbyt wiele dusz próbuje czynić za dużo i kończy, nie robiąc niczego. Lepiej zaczynać od tego, co małe, powierzając Mi to niewiele i ufa­jąc, że to przyjmę i pomnożę ku Mo­jej chwale i ku chwale Mojego Ojca" (13 marca 2012 r.).

„Istnieje w ciągu dnia znacznie więcej czasu niż ten mierzony go­dzinami i minutami. To Ja jestem Panem czasu, a czas Mi oddany ma większą wartość niż ten zainwesto­wany w najintensywniejsze prace.

Nie proszę o to, byś zaniechał wy­konywania zadań, które masz wy­konać, ale o to, byś postawił Mnie na pierwszym miejscu, dając Mi najlepszy czas i najlepszą cząstkę wszystkiego.

Jak pokonać pokusy?

„Kiedy wątpisz albo kiedy osacza­ją cię pokusy i obawy, przychodź do Mnie i pozostawaj chwilkę w Mojej obecności. Ja przywrócę ci ufność w Mój plan i napełnię pokojem two­je niespokojne serce. Dusze, które znajdują się w boleściach pokus czy w szponach wątpliwości i obaw, za­zwyczaj unikają stawania w Mojej obecności, tymczasem to tam i jedy­nie tam odnajdą pokój serca i ufność wobec Mojej miłosiernej dobroci" (3 listopada 2011 r.).

Jestem zbyt wielkim grzesznikiem, by adorować...

 Nigdy nie pozwalaj, by grzech stał się pretekstem do pozostawania daleko ode Mnie.

Wręcz przeciwnie: niech stanie się on katalizatorem po­pychającym cię ku Mojej obecności. To w Mojej obecności, jak w rozpa­lonym piecu, grzech zostaje pochło­nięty przez ogień miłosiernej miłości, a dusza zostaje oczyszczona, uzdro­wiona i powraca do przyjaźni ze Mną.

Nie odrzucam nikogo, kto przy­chodzi do Mnie z ufnością w Moją miłosierną miłość.

Wręcz przeciw­nie, wyciągam Moje ramiona, by objąć skruszonych grzeszników objęciem Mojej miłosiernej miłości. Więcej: Mój bok został zraniony po to, by otworzyć grzesznikom tajniki Mojego Najświęt­szego Serca, które jest ich szpitalem, schronieniem, miejscem uzdrowie­nia, odnowy i świętości; miejscem odłączenia ich od wszystkiego, co nie jest Moją miłością.

Kiedy jesteś słaby, przychodź do Mnie. Kiedy jesteś obciążony, przychodź do Mnie. Kiedy jesteś przerażony, przychodź do Mnie. Kiedy nękają cię wątpliwości, przychodź do Mnie. Kiedy czu­jesz się opuszczony, przychodź do Mnie.

Nie pozwól, by cokolwiek oddzieliło cię od Mojego Serca, które   jest zawsze otwarte, by cię przyjąć. To Zły próbuje odłączyć duszę od Mo­jego Serca. To Zły zasiewa w duszach ziania zwątpienia, strachu i smutku po to, by je ode Mnie odciągnąć i by je wepchnąć do zimnej jamy, pełnej ciemności i rozpaczy, którą on sam zamieszkuje" (12 listopada 2011 r.).

Czy to ma sens?

„Istnieje pewien rodzaj winy, który trzyma dusze daleko ode Mnie - ta wina jest efektem zranionej pychy, głębokim rozczarowaniem »błędne-go ja«. Nigdy nie ulegaj pokusie, któ­ra szepcze do ciebie: »Daj spokój. To nie ma sensu. To nie dla ciebie. Je­steś niezdolny do tego powołania. Za­akceptuj, że nie jesteś w stanie nim żyć, i przyznaj, że dałeś się zwieść«. Wiedz, że to nie jest Mój głos. To głos oskarżyciela, który naśladuje wszyst­kie głosy twojej przeszłości, ciągle żywe w twojej pamięci, i używa ich, by zaatakować cię kłamstwami, pod­suwanymi ci po to, by ściągnąć cię w dół i wzbudzić w tobie rozpacz.

Mój głos przynosi zawsze po­krzepienie i miłość, daje duszy po­kój.  

Nawet kiedy Moje słowa prze­szywają i przebijają serce jak skalpel chirurga. Ufaj zatem Moim słowom do ciebie i zamknij uszy swej wyobraź­ni i swojego serca na wszystko inne.

Jestem Tym, który cię umacnia i pociesza, nie tym, który cię na­pada, oskarża, potępia czy odrzu­ca. Jestem Tym, który przyjmuje cię z radością.

Jestem ojcem, który zachwyca się widokiem i dźwiękiem głosu syna. Jestem oblubieńcem, stę­sknionym za słodkim towarzystwem swej umiłowanej oblubienicy. Jestem przyjacielem zachwyconym rozmo­wą ze swym wybranym przyjacielem, z którym związał się trwałym zobo­wiązaniem przyjaźni. Przychodź do Mnie bez lęku, a Ja przyjmę cię z mi­łością" (28 listopada 2014 r.).

Nie pozwólmy, by ten, który jest Oblubieńcem naszej duszy, który jest jej najbliższym Przyjacielem, musiał na nas czekać w zimnym, opuszczo­nym tabernakulum...

Jestem twoim przyjacielem, przyjacielem twojego serca, który jest zawsze przy tobie i który nawet na chwilę nie odwraca od ciebie wzroku.

<-- Powrót na stronę główną